Warning: mysql_fetch_array(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/goniecl/domains/gonieclokalny.pl/public_html/components/com_joomlastats/joomlastats.inc.php on line 221

Warning: mysql_fetch_array(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/goniecl/domains/gonieclokalny.pl/public_html/components/com_joomlastats/joomlastats.inc.php on line 429

Niezależna sublokalna gazeta prywatna.

Redaktor Naczelny i Wydawca: Zbigniew M. Jelinek.

Projekt wydania papierowego – własny. Realizacja – własna. Teksty własne.

Adres Redakcji: Książ Śląski 52a, 67-128 Kożuchów, woj. lubuskie. Telefon: [68] 355-70-10. E-mail: zbigniew.jelinek@wp.pl.

Rok założenia: maj 1995. Wszelkie prawa zastrzeżone. Druk wydania papierowego: grzecznościowo-sponsorowany. 

Artykuły

 

Dusza rezygnuje...

 

 

Rokosz kożuchowski

 

 

Niespodziewane złożenie rezygnacji

z funkcji przewodniczącego

kożuchowskiej Rady Miejskiej przez

Zbigniewa Dusze, to zwiastun

budowy frontu odmowy wobec

poczynań burmistrza

Andrzeja Ogrodnika. Kuluarowa

walka o schedę po Duszy

także nie napawa optymizmem.

Do tronu aspirują wypalone wraki.

 
Start arrow Serwis arrow CSI nr 8'19
15.09.2019.
CSI nr 8'19 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
01.08.2019.

 

CodziennySerwisInformacyjny

*****************************************

Wychodzi 24 godziny na dobę

*Obserwacje na gorąco*Lokalne wieści

*Niedyskrecje*Plotki *Zapowiedzi*

**********************************

Nr 8. -o- Sierpień 2019 - o- Wyd. 10

****************************************

leitmotiv: Rozprostować

nadzieję, kałuże słów,

potem opaść na koniczynę

siekiery. Dotyk nocy.

************************

 


 

21, środa.

08:39.| Nocą dorodnie popadało, stad poranek przy mokrawy, niemniej są oznaki przejaśnienia, podobnie jak miało to miejsce wczoraj. Ale i dzień zaczyna się kurczyć. Oznaki świtania po 5 rano, zaś mrok już o 21. Ostatnie dni rozstrzelane, zaglądanie do maszynerii również po łebkach. Wczoraj cały dzień była walka z naprawą skutera (odłączył się wężyk od podawania oleju, bo ten stary miglanc ze zielonogórskiego serwisu na ul. Dąbrowskiego gwarancyjną naprawę wężyka tak spartolił, że mi wysmyknął się, zaś inni mieli męki aby odpowiednio go włożyć, dopiero fachura od skutera poprawnie mi to uczynił, o mały włos, bym zatarł silnik). A do tego wszystkiego od dwu dni mam istne męki gardła. Nawet ślinę trudno jest przełknąć, nie mówiąc o jedzeniu. Teraz ssie Chlamidospor, sądzę jednak, że g***no to daje. Do czytania jest nadal daleko, tak jak do wystrugiwania newsów. Jedynie w niedzielę to niżej wgramoliłem i nic ponadto. Czekam na natchnienie, które jest ograniczane pracami domowymi. Muszę się nad tym ogarnąć, bo popadam w otchłań. Jutro zielonogórski targ, i mało prawdopodobne, aby potem (po przyjeździe i posortowaniu karmy dla zwierzaków) zachciało się mi tutaj zaglądać...#

Daleko od el clasico

KSIĄŻ, 18.08.|Fragment relacji|. Kogel-mogel na zebraniu wiejskim. Tajemniczy mieszkaniec z góry zakwestionował sprawy, które miały być uchwalone.

Jak na przedobiadową niedzielną porę dopisała frekwencja. Na zebraniu miał być uchwalony podział zadań sfinansowanych z funduszu sołeckiego na 2020 r.: decyzja o ograniczeniu ruchu od skrzyżowania w kierunku Jarogniewic (podobnie jak ma to miejsce w kierunku przeciwnym), bezpieczeństwo na drogach oraz konsultacja pism, które będą wystosowane do Zarządu Powiatowego Dróg. Lecz to tryb przyszłościowy. Poinformowano bowiem zebranych, że jeden z mieszkańców - zastrzegł sobie nazwisko - podważył prawny status tegoż zebrania i zapowiedział zakwestionowanie wszystkich uchwał, które podjęłoby wiejskie zebranie. Przede wszystkim NN nie spodobał się czas zebrania (godz. 11.) oraz sam termin (ogłoszenie zebrania winno być wywieszone tydzień wcześniej od zapowiedzi). Stąd też zebranie otrzymało status informacyjny. Książecki fundusz sołecki opiewa na sumę ponad 21 tys. zł. Zasugerowano, że – jak co roku – część tej kwoty przeznaczy się na organizację cyklicznych wiejskich imprez, zaś kwotę 7 tys. na dwie lampy oświetleniowe na dwu krańcach wsi, 8 tys. zł powędruje na modernizację placu zabaw oraz 2 tys. będzie stanowić własny wkład na remont dwu wiat przystankowych. Przechodząc na temat bezpieczeństwa na drodze powiatowej 1050F nie uniknięto organizacyjnego rozgardiaszu i mało kto ze zebranych tego rozmamłania przetrzymał. Zaproponowano – jak to ma miejsce z drogą w kierunku Czasłąwia – w przeciwną stronę umieszczenie również znaku o ograniczeniu prędkości do 30 km. Pojawił się też ważny postulat o drodze wojewódzkiej 283 przebiegającej przez centrum wsi. Podobnie jak jest to w sąsiednich wsiach – założenie znaku o ograniczeniu jazdy do 40 km oraz staranie się o zamontowanie dwu pachołków na rogatkach miejscowości. Dyskutowano o formie sprzątania miejscowego kościółka (koszenie trawy i inne gospodarcze prace – tu miejscowy radny zobowiązał się do ogłoszenia czynu społecznego oraz o zaśmiecaniu pobocza drogowego – kłania się tu edukacja rodziców wobec dzieci, bo w większości na poboczach leżą opakowania po chipsach i lodach, jak również o swawolnej zabawie dzieci na drodze czy nieprzestrzeganiu obowiązkowego przejścia przez drogę po pasach). To się udało w całości wyłapać ze zebrania. Potem narastał harmider, sporo osób opuszczało zebranie (jak niżej podpisany). Termin następnego zebrania pojawić się ma za dwa tygodnie. Spotkanie mieszkańców poprzedziła msza św., na której zaprezentowano i poświęcono okazały – i przyznać wypada – ładny wieniec dożynkowy. Wierni ponadto połamali się bochenkiem chleba wypieczonego z tegorocznych zbiorów. #

16, piątek.

08:45.| Zachmurzenie deszczowe, sztabowcy zapowiadają u nas przelotny deszcz. Swego czasu takie zapowiedzi roznosiły się po kościach. Ładuję się tutaj, chociaż żadnych rewelacji nie mam pod ręką. Nuda codzienna. Susza wokół, żadne podlewanie roślin nie daje rezultatu. Króluje perz i zielsko. Już na to nie reaguję, szkoda witalnych sił. Lecz jeszcze do lektury książek nie przystąpiłem , zadowalam się czytaniem „Przeglądu Sportowego”, którego dostanie często graniczy z cudem. Przynajmniej nie czytam pijaru. Sporo czasu poświęcam teraz na domowe prace. Nie narzekam, wprost przeciwnie. Żonie moja pomoc się należy, swoim dotychczasowym czasem zasłużyła na to. Łączy nas też uczucie. Plany na dziś? Bez wstrząsów. #

11, niedziela.

08:50.| Wszystko wskazuje teraz na to, że będziemy znów wokół siebie mieć upalną atmosferę. Relaks w pełnej palecie kolorów. Trudno mi jest w tej chwili ogarnąć, co będę czynić dziś. Punkty stałe to: o godz. 09.50 wyjście do kościółka; po powrocie z mszy św. szykowanie obiadu (rosół z kaczki plus dorsz), zaś w porze poobiedniej wypad do piwnego ogródka w „Smakach Regionów” na jedno piwo bezalkoholowe i wypalenie fajki. A jeżeli dopisze tam towarzystwo – będzie raźniej. Od jutra z kolei dni rozbrykane – poniedziałek wyjazd skuterem do Kożuchowa, we wtorek – zielonogórski targ, w środę – znów Zielona Góra (odwiedziny wujka). Czwartek – święto. Rzut beretem na koniec tygodnia. Amen.#

Tu stacja rowerowa Książ Śląski

Mieszkańcy jak i przyjezdni, w szczególności rowerzyści mogą już podziwiać pierwszą stację postojową dla rowerzystów w kożuchowskiej gminie. Zapiera to dech. Brawo!

KSIĄŻ, 11.08. |Inicjatywa na medal|. Efekt końcowy zachwyca. Na przyległym terenie miejscowego kościółka pw. Świętego Jana Chrzciciela w sąsiedztwie obelisku szczącym 100-lecie Niepodległości powstała pierwsza w z dwóch mała stacja postojowa dla rowerzystów. Na wzorzystym bruku umiejscowiona jest ławka oraz barierki postojowe dla rowerów. Jest to pilotażowy projekt książeckiego Stowarzyszenia Czarna Struga, które pozyskało na ten cel fundusze z konkursu ofert na zadanie „Rowerowe Placyki Wolności” w ramach „Lubuskie Obywatelskie Inicjatywy Młodzieżowe”. W kożuchowskiej gminie powstaną – na początek - takie dwie stacje, właśnie w Książu i w pobliskim Studzieńcu. - Jeżeli infrastruktura spełni nasze oczekiwania być może w przyszłym roku będziemy chcieli wybudować coś takiego w innych sołectwach, taki jest plan – informuje inicjator projektu radny miejski i prezes Stowarzyszenia, Marcin Jelinek. - Wszyscy mówimy w naszej gminie Kożuchów, że to gmina turystyczna, że rozwija się turystyka rowerowa, że w weekendy przez nasza gminę przejeżdża wielu turystów. Niestety infrastruktura rowerowa na terenach szczególnie naszych sołectw praktycznie nie istnieje – z przykrością zauważa inicjator i realizator projektu. Jeżeli na pobliskich terenach należących do miasta Zielona Góra powstały już rowerowe ścieżki wraz z mobilnymi postojami (rzut beretem do Książa) – to Kożuchów zwłaszcza w stronę Zielonej Góry jest uwikłany w starożytnych czasach.. Żadnej rowerowej infrastruktury brak i nie jest to przewodnia myśl w kożuchowskim ratuszu. Dlaczego stacyjki powstają w sąsiedztwie lokalnych kościołów? - Bowiem i tak turyści przejeżdżający przez nasze sołectwa najczęściej zatrzymują się właśnie przy kościołach, by sobie „pstryknąć” pamiątkowe zdjęcie – wyjaśnia prezes SCS. W pobliżu niebawem będzie zamontowana tablica, tablica z informacjami wsi Książ Ślaski (Fürstenau).Tymczasem jest już – z inicjatywy pani sołtys – nowa tablica ogłoszeniowa.#

10, sobota.

 13:50.| lekkie schłodzenie. Poranek pochmurny. Ponoć wcześniej jakiś deszczyk przeleciał, aby teraz nadchodzą symptomy rozpogodzenia. Ciepło z przelatującym od czasu do czasu wiaterkiem. Na wsi usypiająca cisza. Przy lokalnym kościółku prezes Stowarzyszenia Czarna Struga kończy prace przy stacji dla rowerów. Szkoda, że żaden z młodszego pokolenia współmieszkańców nie raczy wspomóc. Z kolei ja zasiadam na napisaniu relacji z wczorajszego spotkania na skrzyżowaniu we wsi.

Wyboista droga do consensusu

 KSIĄŻ, 10.08.|Relacja|. - Zrobimy wszystko, aby zahamować ten ruch! - ostro komunikują sygnatariusze petycji o wyeliminowanie ciężkich samochodów transportujących drewno. - Nie chodzi tu, aby się wzajemnie drapać, trzeba wypracować kompromis – odpowiadają inni.

To temat bumerang. Po wprowadzeniu znaku bo ograniczeniu prędkości do 30 km|h – okazuje się nadal, że mało który z kierowców aut ten przepis przestrzega. Problem dotyczy odcinka powiatowej drogi 1050 F biegnącej od skrzyżowania w centrum wsi do pobliskiej wsi Czasław. To poniemiecka droga zbudowana z betonowych płyt i pozbawiona chodników oraz tu i ówdzie z wąskim poboczem, zarośniętym chaszczami. W praktyce piesi nie mają gdzie uciec przed drogowymi piratami. Najniebezpieczniej jeżdżą kierowcy ciężkich samochodów transportujących drewno czy też transportujących materiały budowlane. To oni m.in. są sprawcami wzmożonego hałasu, pęknięć płyt betonowych, kruszących się elewacji pobliskich domów. Na tym odcinku drogi można również napotkać bawiące się dzieci. Ponad 80% książan zamieszkałych w sąsiedztwie tej drogi podpisało petycję o wyeliminowaniu z tej drogi przejazdu ciężkiego sprzętu (z wyjątkami mieszkańców i rolników). W sobotni poranek w obrębie skrzyżowania odbyło się robocze spotkanie sygnatariuszy petycji z przedstawicielami nowosolskiego Powiatowego Zarządu Dróg, Wydziału Komunikacji Starostwa, Nadleśnictwa oraz Policji. Na spotkanie przybył też jeden z właścicieli firmy transportowej. Była więc możliwość bezpośredniego porozmawiania z przedstawicielami odpowiednich służb. Dyskusja momentami była burzowa. Niestety, nie ma możliwości zamknięcia ruchu dla ciężkich pojazdów, chociaż sygnatariusze tego do wiadomości nie chcą przyjąć: - Chodzi nam o bezpieczeństwo naszych dzieci. Nie spoczniemy, będziemy walczyć dalej – oświadczali. Przytaczali argumenty, że wg przepisów droga ta nie spełnia wymogów drogi powiatowej (nieodpowiednia szerokość zarówno jezdni jak i pobocza). Drogowcy odmiennej ten problem widzą: - To droga powiatowa, publiczna i każdy może z niej korzystać. Może wypadałoby wprowadzić dalsze utrudnienia? - sugerowano. Policja przytakiwała: - Nie możemy zabronić nikomu tu nie jeździć. Zacznijmy od siebie. Większość kierowców łamiących przepisy to są wasi sąsiedzi. Porozmawiajcie z nimi! - apelował policjant. Nadleśnictwo też może mieć problem: - Jeżeli będzie zahamowany tędy ruch ciężarówek, jesteśmy zobligowaniu zwrócić dotację, ponad 500 tys. zł, jaką przekazaliśmy na utwardzenie drogi biegnącej przez las – wyjaśniło. Co zatem? Nie ma miejsca na drogę alternatywną: - Chcecie państwo przekazać ciężarówki na innych, do Zatonia i Ługów – zauważono. Może zaostrzyć przepisy i ustawić na tym odcinku znak strefy zamieszkania? Ale policja wyraziła zastrzeżenia: - Znak ten spowoduje, że kierowcy zmuszeni będą do jeszcze powolniejszej jazdy, natomiast mieszkańcy poczują się tak swobodnie, że nie będą już zważać na niebezpieczeństwo. Ponadto nie będzie możliwości parkowania aut przy domowym poboczu. Trzeba będzie zbudować odpowiednie miejsca parkingowe – wyjaśnił policjant z drogówki. Czy jest możliwość wybudowania chodników. Lecz to melodia przyszłości, chociaż ZDP przyjął to do wiadomości. Zatem, co? Policja zobowiązała się, że będzie częściej monitorowała ten odcinek drogi i to w różnych godzinach. Zarówno Nadleśnictwo jak i firmy transportowe uwrażliwią kierowców ciężarówek o rygorystyczne przestrzeganie ograniczenia prędkości, w tym wiozących drewno do jeszcze mniejszej prędkości. - Przecież nie chodzi nam, aby wzajemnie się drapać, musimy wypracować kompromis – dało się posłyszeć na koniec.#

 W wydaniu e-Gońca ponadto można przeczytać notki: *Nadal po wariacku, *Policji nadal brak, *Festiwal idiotów ciągle trwa!

 8, czwartek

12:31.| Wczoraj pod wieczór niespodziewanie lunął deszcz, który przeciągnął się do godzin nocnych. Wreszcie soczysty opad. Dziś śladu po nim nie ma. Zeschnięta ziemia wszystko łykała. Teraz mamy lekkie zachmurzenie z przebłyskami słońca, od czasu do czasu przeleci sobie wiaterek. Sztabowcy zapowiadają powrót upałów. Od pół godziny na drodze w centrum wsi, mając na uwadze odgałęzienie jezdni z ograniczoną prędkością czatuje na idiotów za kółkiem policjant na motorze. Kilka razy tędy przejechał. Prewencja ta dużo rezultatów nie da, bowiem jest to okres martwy, idioci pojawiają się w godzinach 5.50 – 8.00 i od 14.30 do 18.00.Jutro o godz. 8 rano na skrzyżowaniu w centrum wsi odbędzie się spotkanie z mieszkańcami tegoż odcinka drogi z przedstawicielami policji, nadleśnictwa i Zarządu Dróg Powiatowych na temat przejazdów ciężkiego sprzętu wiozącego drewno. Godzina, rzecz jasna najwygodniejsza dla urzędników, bo osoby zainteresowane w tym czasie będą w pracy. Wczoraj też nakreśliłem poniższy tekst, umieszczając go na wstępnie na FB. Odezwał się któryś z idiotów (najwidoczniej mu dopiekłem) z komentarzem pod moim adresem. Zamiast rzeczowej argumentacji wylał na mnie potok pomyj z inwektywami. Zmuszony zostałem do usunięcia tej notki. Ponoć to mieszkaniec Zielonej Góry, lecz dobrze poinformowany o mnie tak, aby mi wulgarnie ubliżać. Z pewnością jest z tych tirowców targających po wariacku drewno lub też w Książu się buduje i nie przejmuje się znakiem o ograniczeniu prędkości. M.in. wskazał, że moje psy, będące cały czas za ogrodzeniem... szczekają na osoby starsze, przechodzące obok mojej posesji. Ręce na idiotę opadają. Jutro, po porannym zebraniu, wybieram się do Zielonej Góry, stąd sprawozdanie z tego spotkania ukaże się nieco później. Na koniec, niestety muszę to odnotować, bowiem o tym sygnalizowałem wczoraj z radosnym nastawieniem – bardzo tragiczna wiadomość. Nowo narodzone dzieciątko (chłopczyk ważący 32 kg) zmarł przy porodzie. Rzecz bulwersująca, bowiem kobieta ustawicznie była pod kontrolą lekarzy, nic a nic nie wskazywało na ten tragiczny finał. Wprost przeciwnie. Boże, aż trudno mi wyobrazić, jak ten fakt przeżywają rodzice. Wspomóż Ich w utrapieniu , Boże! Też jestem pogrążony w nieopisanym smutku...#

Festiwal idiotów ciągle trwa

Książ, 7.08.| Dziś o 5:50 jakiś idiota za kierownicą tira pędził drogą po drewno do lasu, aż domostwa dostawały drgawek, nie wspominając o osobach, akurat śpiących! Po chwili następny bezmózgowiec. Jest to ta droga poprzez wieś (fragment powiatowej 1050F), na której obowiązuje rygorystyczne ograniczenie prędkości do 30km|h. Potem również zaczął się festiwal: pędzące auta do miasta, i te do wsi, osobowe i ciężarówki budowlane, kurierzy, jakieś busy. Wstrząsy, huk, powietrze wiruje od pędu. Ludzie stąd czmychają, zwierzęta w popłochu uciekają... Przykro jest pisać, lecz pośród tych idiotów znajdują się poniektórzy nasi współmieszkańcy! Zgroza. Wczoraj jeden z tirów wiozących kłody drewna jechał z prędkością 20-25 km|h. Doprawdy było przyjemnie na to spojrzeć (dzięki kierowco w białej kabinie mającej po bokach czerwone języki ognia). Czyli można tak po ludzki tędy jechać. Bombardowanie idiotów trwa w godzinach od 6.00 do 8.00, a po popołudniu od 15.00 do 17.30, chociaż w międzyczasie szaleją dostawcy materiałów budowlanych, kurierzy i busy wiozące pracowników leśnych. I właśnie w tych godzinach powinna do akcji wkraczać drogówka, a nie jak wczoraj radiowóz policyjny na moment w południe spacerkiem przejechał gdzieś tak hen. Ponadto do akcji powinno wkroczyć nowosolskie nadleśnictwo i zmitygować tirowców z drewnem. Pozostaje jeszcze społeczne napiętnowanie tych idiotów, lecz tak zachrzaniają, że nie sposób jest zapisać ich numery rejestracyjne. Proszę, udostępnijcie tę notkę. Może ktoś w końcu pozytywnie zareaguje. Trwa akcja zbierania podpisów pod petycją, aby zakazać tirowcom z drewnem jazdy na tym odcinku drogi. Może więc być poniektórym łyso. #

6, wtorek

08:23.| Przed 7. rano obok mnie podjechała „erka” na sygnale. Czyżby się rozpoczęło? Sąsiadka Sardunia będąca w mocno zaawansowanej ciąży powędrowała teraz na oddział szpitalny. Wiadomo wcześniej, że na świat przyjdzie Piotrek junior Działo. Szczęśliwości!... Można też normalniej? Oto przed chwila z lasu powracał tir (biała kabina) z załadunkiem drewna i jechał bardzo powolutku, mniej więcej ok. 25 km|h (tutaj na drodze 1050 obowiązuje ograniczenie do 30 km|h), czyli wszystko zależy od ludzi. Lecz ciągle tutaj jest ich mało, więcej jest idiotów pędzących na zabicie kogoś. Nawet rolnicze ciągniki wywatują. Nadal jest słonecznie, bezwietrznie i bez odrobiny deszczu. Afrykańska susza. Gdzieś tam w oddali ujrzeć można deszczowe chmurzyska. Lecz Książ skutecznie omijają. Zeus znów na randce. Od trzech dni nie ma go. Z eskapady miłosnej - po miesiącu – powrócił jedynie na chwilę, tak aby sobie odrestaurować witalne siły. Z kolei moje dwa młodzieniaszki kociaki Antek i Filip dokazują nadal. Przepiękny relaks dla człowieka. Trawa skoszona, a prawdę rzekłszy, więcej uzbierało się piasku niż trawy. Poranne podlewanie ogródka (zresztą już nie ma co, bo kilka rzędów ogórków, pod folią papryka i pomidory oraz platforma kwiatów) ukończone. Teraz trzeba ogarnąć porządki we wewnątrz domostwa, potem upitraszenie obiadu, a w międzyczasie zakup świeżych wędlin w sklepie wielobranżowym „Smaki Regionów” (w szczególności polecam smalec i surową metkę z Przyborowa!) i przy sposobności popykanie fajki przy piwie „zero-zero”...No to do dzieła!#

5, poniedziałek.

08:55.| Cóż, czas zacząć zmagania cotygodniowe. Poranek słoneczny, bezwietrzny, nieco duszno. Niedziela upłynęła na relaksie, lecz dziś takiego luzu nie będzie. Pora na wielkie koszenie trawy, w zasadzie jakiś tam kęp i badyli zdziczałych. Nakreśliłem kilka notek, trzeba je sensownie uporządkować, a to wymaga odrobiny czasu. Może jutro? Wczoraj po naszej stronie wsi, gdzie obowiązuje nakaz ograniczenia prędkości, którego, niestety, mało kto przestrzega – zawiązała się grupa sygnatariuszy, którzy zbierali podpisy pod petycją wycofania z tej drogi ciężarówek wiozących z lasów drewno. Pędzą jak wariaci (w tej chwili dwie z nich przemknęły szaleńczo!). Niestety, cała ta akcja ma mizerne szanse na powodzenie. Żadnej innej alternatywnej drogi nie ma w pobliżu. Tutaj powinna zadziałać policja, nadleśnictwo również i surowe kary dla piratów. Bo „drogówki” z radarem, jak nie ma, to nie ma. Tak skutecznie urzędasy ze starostwa nowosolskiego (pod obecną starościną jest ten urząd jako jeden z najgorzej funkcjonujący w kraju) niweczą inicjatywy społeczne mieszkańców. Do tematu powrócę, bo teraz muszę ogarnąć to, co mam na dziś do uczynienia. Książki do przeczytania nadal oczekują, abym je wziął pod rękę...#

3, sobota.

 08:55.| Pochmurno, niemniej bezwietrznie. Oto teraz nadeszła ciemniejsza chmura. Popada? Wczoraj wieczorem pokropiło i to wtedy, kiedy podlałem na ogrodzie ogórki i kwiaty. Z pewnością, jak to bywało onegdaj – później się rozpogodzi. Co mnie dziś czeka? Rzecz jasna prace przydomowe (koszenie trawy odkładam na poniedziałek) i prace w domostwie, bowiem nieco się skomplikowała moja sytuacja życiowa. Doszły do moich obowiązków prawie wszystkie obowiązki, które wykonywała dotąd żona. Lecz cieszę się z tego. Najważniejsze, że jesteśmy razem i nadal się miłujemy. Powracam z wolna z platformy pseudoartystycznej i dekadenckiej. Będą większe siły, aby zmagać się z powykrzywianą rzeczywistością. Wczoraj zakupiłem kolejne pozycje do czytania: Andrew Gross - „Ocalić jednego” (s.452, Marc Raabe - „Kamerzysta” (s.430), Steve Berry - „Mit Lincolna” (s.448), Frederic Verger - „Arden” (s.408). A przecież mam jeszcze do przeczytania wcześniejszy zakup: Salman Rushdie - „Dzieci północy” (s.662), Clive Cussler – Klątwa Salomona – 431 oraz podarowaną Wojciech Sumliński\Jacek Wrona - „Komisarz. Pomiędzy niebem a piekłem” (s.302), zaś w czytaniu Lars Kepler - „Plac zabaw” (s.416). Matko Boska, amen święty – jak to wszystko mam ogarnąć? To 3549 stron! Dotąd jednak jeszcze nie przylazła ku temu odpowiednia energia. Miałem ten link,lecz mi umknął. To temat do tekstu o stanie gospodarczym kożuchowskiej gminy wg corocznego rankingu pisma „Wspólnota”. Kożuchów ciągle na dnie zestawienia. Trzeba więc na powrót poszperać. Po trzytygodniowych sex wczasach powrócił Zeus, psina przebywała w sąsiedniej wsi Czasław (3 km stąd), zaś moje dwa trzymiesięczne urwisy kociaki Filip i Antek dokazują co niemiara! To jest pełnia radości życia! Chciałbym tak beztrosko żyć... Czas już na obowiązki.#

1, czwartek.

15:23.| Pogoda afrykańska. Są krótkotrwałe opady deszczu, czasem intensywne, w większości nocą, potem jest duchota i szybkie rozpogodzenia. W innych częściach kraju – potężne niszczące nawałnice. Książ na poboczu. Wokół burze i porywisty wiatr, są powyrywane drzewa. U nas zero tego dreszczowca. Dziś nad ranem popadało, teraz duszno i słonecznie, lecz od zachodu idą ciemniejsze chmurzyska. Poodrobieniu przydomowych zajęć – popracowałem nieco przy klawiaturze (najpierw poranne piwo „zero-zero” w piwnym ogródku i pykając sobie fajeczkę, to samo będzie porą wieczorową) i taki poniższy jest efekt. Najprawdopodobniej znikam tu jutro, jadę do Zielonej Góry i powrót nieco późniejszy...

 Co ćwierkają wróbelki?

 Książ Śl.,1 sierpnia 2019.|Telegrafem „Gońca”|

 <>Policji nadal brak<> Mimo ustawienia znaku o ograniczeniu prędkości do 30 km\h na powiatowej drodze w kierunku wsi Czasław - od skrzyżowania w centrum do końca miejscowości – nadal na tym kilometrowym odcinku mkną na złamanie karku idioci za kierownicą. Są to pędzące tiry z naczepami jadące po drewno lub je wywożące, to auta poszczególnych firm kurierskich, to ciężarówki wożące materiały budowlane na pobliskie budowy, to furgonetki przewożące osoby pracujące w lasach czy pracowników budowlanych, to w końcu – niestety – kilka osób miejscowych z pobliskiego osiedla leśnego. Codziennie na tym odcinku napotkać można nie tylko rowerzystów i pieszych, lecz także bawiące się dzieci, biegające, jeżdżące na rowerkach i hulajnogach. Droga betonowa, popękana miejscami przez pędzący ciężki sprzęt, droga bez chodników, tu i tu z wąskim poboczem, gdzie są chaszcze. Bez szans na szybką ucieczkę od idioty. Ostatnio jeden z nich staranował dwie ochronne barierki na zakręcie. - „Właśnie wczoraj jadąc do pracy zwróciłam na to uwagę. No po prostu debile. Nic dodać nic ująć” – skomentowała to Ewa Sałacińska, z kolei Tomasz Tomasz dodał: - „Dziś to tylko barierki strach pomyśleć jak by ktoś tam szedł. Nadal jestem za zakazem”. A gdyby akurat w tym miejscu ktoś stał na chodniku? A policji brak. Fakt, pojawił się wczoraj radiowóz „lotnej”, przejechał wte i we wte i zniknął. Zjawił się na interwencję jednego z mieszkańców. Czy trzeba znów zebrać podpisy mieszkańców, aby policja - prewencyjnie – od czasu do czasu tutaj się zatrzymała? Pilnie ponadto wydaje się umieszczenie pod znakiem ograniczenia prędkości – informacji „Uwaga piesi!” Jeden z miłośników zwierzątek, zdenerwowany na idiotów rozjeżdżających jego kotki – namalował na drodze przy swojej posesji napis „Koty. Zwolnij!” Idioci już do tego się przyzwyczaili. Czy potrzeba teraz tragedii, by osoby odpowiedzialne za stan bezpieczeństwa w końcu zrozumieli, że nie są to przelewki wyssane z palca. <>Zbliża się finisz<> Można już ujrzeć pierwsze elementy małej stacji postojowej dla rowerzystów usytuowanej na terenie przyległym do miejscowego kościółka . Jest to pilotażowy projekt książeckiego Stowarzyszenia Czarna Struga, które pozyskało na ten cel fundusze z konkursu ofert na zadanie „Rowerowe Placyki Wolności” w ramach „Lubuskie Obywatelskie Inicjatywy Młodzieżowe”. W kożuchowskiej gminie powstaną – na początek - takie dwie stacje, właśnie w Książu i w pobliskim Studzieńcu. - Jeżeli infrastruktura spełni nasze oczekiwania być może w przyszłym roku będziemy chcieli wybudować coś takiego w innych sołectwach, taki jest plan – informuje inicjator projektu radny miejski i prezes Stowarzyszenia, Marcin Jelinek. # Przez szparkę w płocie # ***Stali rezydenci ogródka piwnego przy sklepie wielobranżowym „Smaki Regionów” starają się – w miarę swoich możliwości – nauczyć przestrzegania zasad dobrego zachowania i kultury osoby akurat tutaj będące. Różne są tego skutki. Jest już poryty jakimiś bazgrołami drewniany stół, zaginęła jedna z popielniczek, skradziono element ze sedesu, jeden z idiotów kierowców staranował fragment barierki postojowej dla rowerów. Do tego uroczego zakątka przywędrowała również miejscowa ekipa podrośniętych nastolatków, którzy dotąd urzędowali na przystanku PKS, pozostawiając tam po sobie istny bajzel. Tu też zaśmiecili pestkami od słonecznika posadzkę. Lecz to, do jasnej anielki, skończy się! ***Przybywa w ogródku degustatorów piwa bezalkoholowego. Ostatnio do ich grona przyłączył się dotychczasowy wielbiciel mocniejszych trunków i pije „zero-zero” demonstracyjnie, pykając fajkę. ***Ogródek utracił stałego bywalca. Ów ten bywalec zaszokował uroczą i młodą ekspedientkę pretensjami, że nie otrzymał drugiego piwa, które miał przewieźć do domu. Kiedy ekspedientka pragnęła skorygować jego błąd (jest tutaj monitoring) – ten z pobliskiej chłodziarki wziął sobie piwo i zniknął za drzwiami sklepu. Od ponad tygodnia się tu nie zjawia. Przesiaduje natomiast codziennie przy drugim sklepie w centrum wsi. Kto kogo przetrzyma? Ale to nie jest pytanie z „Hamleta”. ***Miejscowy miłośnik czworonogów, któremu znów barbarzyńca za kierownicą auta przejechał malutkiego kotka - namalował na jezdni napisy „Koty. Zwolniej!” Ponadto na swoim ogrodzeniu powiesił – podarowany od innego miłośnika – dekoracyjny znak informacyjny „Uwaga na przebiegające koty”. Znak wisiał zaledwie tydzień, bo znalazł się kolejny huncwot i znak skradł! I jak tu nie kląć?!

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »