Warning: mysql_fetch_array(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/goniecl/domains/gonieclokalny.pl/public_html/components/com_joomlastats/joomlastats.inc.php on line 221

Warning: mysql_fetch_array(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/goniecl/domains/gonieclokalny.pl/public_html/components/com_joomlastats/joomlastats.inc.php on line 429

Niezależna sublokalna gazeta prywatna.

Redaktor Naczelny i Wydawca: Zbigniew M. Jelinek.

Projekt wydania papierowego – własny. Realizacja – własna. Teksty własne.

Adres Redakcji: Książ Śląski 52a, 67-128 Kożuchów, woj. lubuskie. Telefon: [68] 355-70-10. E-mail: zbigniew.jelinek@wp.pl.

Rok założenia: maj 1995. Wszelkie prawa zastrzeżone. Druk wydania papierowego: grzecznościowo-sponsorowany. 

Artykuły

<Oblicze Dnia>


                          Teksty

              „Gońca Lokalnego”

      na internetowych portalach

-Maj - Czerwiec 2013-

*1.05. Pierwszy dzień lubuskiego wojewody:

poszedł pod pomniki i na cmentarz

*6.05. Zamiast lokalnej gazety - gminę oplątuje

sieć internautów z bieżącymi informacjami

*14.05. Żarski dziennikarz, którego skuto w kajdanki

- uniewinniony

*4.06. Sadowy finał "Babci od styrty". Wygrała

z policją, otrzyma przeprosiny i zadość uczynienie

*31.07. Dziennikarka TVN wodziła za nos

hotelarzy z całej Polski...

 
Start arrow Serwis arrow CSI nr 3'19.
23.05.2019.
CSI nr 3'19. Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
03.03.2019.

CodziennySerwisInformacyjny

*****************************************

Wychodzi 24 godziny na dobę

*Obserwacje na gorąco*Lokalne wieści

*Niedyskrecje*Plotki *Zapowiedzi*

**********************************

Nr 3 -o- Marzec 2019 - o- Wyd. 10

****************************************

leitmotiv: Patrzę przez dziurkę

od klucza, cisza – a tak

przecież być nie powinno.

Opuszczam sam siebie.

************************

 

30, niedziela.

09:45. Finisz miesiąca i w końcu od wczoraj mamy słońce w rozkwicie. I jest ciepło. Człowiek ożywa, mimo że czas został - chyba – przywrócony do normy, Tymczasem na FB tak to skomentowałem: „Zmiana czasu: wczoraj w domu przestawiłem zegarki tak, że w końcu nie wiedziałem, jaka jest godzina. Niech was diabli wezmą urzędasy. Pozwólcie nam normalnie żyć!” Mam nadzieję, ze kwiecień będzie dla mnie bardziej twórczy, ale też rozpoczynają się na całego wiosenne porządki wokół domostwa i w ogrodzie. Jeszcze notka o wczorajszym wydarzeniu. Ja zapraszam na kwiecień na CSI.

 Michałek jest już w niebie

KSIĄŻ, 30,03.| W sobotę na miejscowym cmentarzu złożono do grobu dwu-letniego Michałka. Spoczywaj w spokoju.

W kwietniu Michałek skończyłby dwa latka. Nie doczekał się urodzin. Tydzień temu utopił się w pobliskim melioracyjnym rowie, spadając do wody z mostku. Wystarczyła chwila, kiedy chłopiec, będący pod opieką zarówno matki jak i członków najbliższej rodziny – niepostrzeżenie opuścił podwórko i skierował się ku drodze na wieś. Przekraczał mostek i najprawdopodobniej potknął się z niego - spadając do wody, która właśnie w tym miejscu była na poziomie wyższym, niż po drugiej stronie przejścia. Trwało to nieco czasu, kiedy poszukująca rodzina zauważyła ciało Michałka pod mostkiem. Niestety, podjęta natychmiast reanimacja, wspomagana przez przybyłych ratowników, nie powiodła się. Michałek odszedł. Przeogromna rodzinna tragedia. - Mówimy zazwyczaj o małych dzieciach, które od nas odeszli, jako o aniołkach – powiedział w czasie uroczystości pogrzebowych, proboszcz parafii, Ireneusz Mastej. - Tak, Michałek to też aniołek, lecz to również człowiek. I na pewno, kiedy mieszkańcy będą modlili się przy jego tak malutkim grobie, Michałek da im wsparcie, zagwarantuje pomyślność – zauważył w swoim słowie proboszcz. To pierwszy pochówek dziecka na tutejszym cmentarzu.#

26, wtorek.

08:37.| Sporo się działo – patrz niżej w relacjach. Ponadto dwa dni była wiosenna pogoda, teraz powrót do chłodu, wiatru i zimna.

 Z chwili WYSTARCZYŁ MOMENT
16:47.KSIĄZ,wieś,24.03.| Trwają operacyjne prace służb operacyjno-dochodzeniowych, które zbadają utonięcie 1,5 rocznego dziecka, które oddaliło się niespodziewanie od opiekunów. Bo to była chwila.

KOŻUCHÓW. Tragedia we wsi koło Kożuchowa. W niedzielę utonęło dwuletnie dziecko. Śledztwo przejęła prokuratura

  • 25.03.2019 12:05

  • aktualizacja: 25.03.2019 13:12

  • Gazeta Lubuska

Eliza Gniewek-Juszczak

W niedzielę po południu we wsi Książ Śląski w gminie Kożuchów utonęło dwuletnie dziecko. - Dziecko oddaliło się niespodziewanie od opiekunów. To była chwila - relacjonuje mieszkaniec wsiO tragedii poinformował mieszkaniec wsi Zbigniew Jelinek na swoim profilu na Facebooku. - Dziecko oddaliło się niespodziewanie od opiekunów. To była chwila. Do wsi przyleciał helikopter pogotowia ratunkowego. Teren został ogrodzony taśmami - relacjonował.

Policja z Nowej Soli potwierdza informację zdarzeniu, ale nie udziela informacji, kierując do prokuratury.

- W niedzielę w godzinach popołudniowych na terenie jednej z prywatnych posesji w miejscowości Książ podczas spotkania rodzinnego jedno z przebywających tam dzieci, chłopczyk w wieku dwóch lat, oddaliło się - mówi prokurator Zbigniew Fąfera, rzecznik prokuratury okręgowej w Zielonej Górze. - W wyniku podjętych poszukiwań zostało znalezione w pobliskim rowie melioracyjnym. Dziecko było reanimowane. Reanimacja okazała się bezskuteczna.

- To straszna tragedia. Chłopczyk miałby w kwietniu dwa latka - mówi Gazecie Lubuskiej Zbigniew Jelinek. - Nad tą wodą w pobliżu domu była kładka. Widocznie dziecko weszło na tą kładkę i spadło. Pod kładką pewnie nie było go widać. Długo trwała reanimacja...

W poniedziałek mieszkaniec wsi na swoim profilu na Facebooku napisał, że kiedy najbliżsi spostrzegli zniknięcie chłopca – natychmiast rozpoczęli jego poszukiwania. "Jedna z osób spostrzegła malucha w rozlewisku, tuż pod drewnianą kładką. Przystąpiono do natychmiastowej reanimacji. Wezwano pogotowie ratunkowe. Do zdarzenia również szybko przyleciał śmigłowiec ratunkowy z Zielonej Góry. Niestety, mimo długotrwałej walki o życie chłopca – ratownikom i lekarzowi nie udało się chłopca uratować. Tragedię obserwowało sporo osób, wszyscy współczuli rodzicom. Teren policja natychmiast ogrodziła czerwono-białą taśmą. Nikt na ten teren nie miał wstępu. Prokurator prowadził czynności mające na ustalenie okoliczności wypadku. Wstrząs. Nie sposób jest opisać to, co przezywają najbliżsi. Rodzice zamieszkani są w Zielonej Górze, odwiedzają rodziców o weekend. Tuż przed tragedią widziano na wsi spacerującą rodzinę maluszka na drodze. A potem przyszła ta chwila..." - opisał Z. Jelinek.

Prokurator Fąfera dodaje, że okoliczności zdarzenia obecnie badane są przez Prokuraturę Rejonową w Nowej Soli oraz policję. - Prokurator Rejonowy w Nowej Soli wszczął śledztwo mające na celu wyjaśnienie przyczyny tragedii. Przyczynę śmierci dziecka wyjaśni zaplanowana w najbliższych dniach sekcja - wyjaśnia rzecznik prokuratury.2

22, piątek.

09:37.| Czy można rozwiązać pociąg? Bo taka historia przytrafiła mnie po blisko 30-latach korzystania z polskich kolei. Jadąc oto we wtorek do Warszawy, po podłączeniu zielonogórskich wagonów w Poznaniu do pociągu relacji Świnoujście – Warszawa Wschodnia, na stacji w Łomży usłyszeliśmy komunikat, że ten pociąg zostaje „rozwiązany”, a pasażerowie proszeni są o opuszczenie składu! „Osoby, które chcą nadal kontynuować dalszą podróż, mogą skorzystać z pociągu Mazowieckich Linii Kolejowych, który będzie za 35 minut”. Dobrze dla mnie, że bieg także kończył na Wschodniej. Najprawdopodobniej na ten skład świnoujski nie dotarła zmiana kolejarzy. Bo pociąg bez przeszkód zmienił tor, aby ustąpić miejsca temu z MLK. Intercity wywaliło ze swego składu wagony PKP, gdzie w przedziale 2 klasy były wygodne 3 po 3 miejsca. Teraz mamy w przedziale 4 po 4 miejsca, ścisk okropny, gorzej niż na miejscach w autobusie. Horror! Kurewstwo na całego, przypominają się czasy komuny z takimi miejscami. Dobrze, ze mój przedział nie był do końca zapełniony i jechało się w miarę po ludzku, a nie jak śledzie. W podróży jednym tchem przeczytałem znakomitego Sebastiana Fitzeka „Przesyłka”. Rzeczywiście intrygujący psychologiczny thriller. Teraz biorę się za Sharon Bolton i jej „Sacrifice” - „Inspirowana niesamowitym mitem, budząca dreszcz hipnotyzująca powieść autorki, która zmienia oblicze literatury kryminalnej”. Natomiast nadal mamy zwariowana aurę,nieprzewidywalna, niszczącą psychikę człowieka. We środę przymrozek i galopujący wiatr, wczoraj cieplej i słonecznie, teraz mglisto z lekką mżawką. Ciepło, bezwietrznie, ze śpiewem wiosennym ptaszki. Wklejam tekst, który napisałem w środę.#

Reaktywacja plus

- Wszyscy widzieli, jak było, co zostało zrobione i co jest! - zaledwie tymi zdaniami podsumowała swoją kadencję pani sołtys wsi. Doceniona i ponownie wybrana. Zdarzeniu przyglądał się burmistrz. - Cały czas jestem w drodze – oznajmił wyborcom.

KSIĄŻ ŚLĄSKI, 20.03. | Wybory sołtysa |. Spotkaniu wyborczemu towarzyszyła dość pogodna atmosfera, najwidoczniej przypływ wiosny wykiełkował w mieszkańcach chęć zaangażowania się w problemy lokalne. Frekwencja choć nie była imponująca, porównywalna do wyborczego roku 2015, niemniej pojawiło się tutaj sporo osób z młodego pokolenia – a to powinno cieszyć. Klucz do sterów prowadzenia zebrania wiejskiego oddano sekretarz MiG w Kożuchowie, Magdalenie Zwolińskiej. Na jej barkach spoczęło odczytanie dość przydługawego i urzędniczo zawiłego regulaminu wyborów zarówno na funkcję sołtysa, jak i na członków Rady Sołeckiej. Potem z marszu przystąpiono do wyboru Komisji Wyborczej (Halina Adam, Ewa Skrzypek i Tadeusz Tarbaj), jak i do przyjmowania kandydatów na sołtysa. Liczono na Tadeusza Tarbaja, lokalnego przedsiębiorcę, będącego dwie kadencje wstecz sołtysem z dobrą oceną mieszkańców. Lecz ten serwował się ucieczką w wyborcza komisję i związał ręce wyborcom. Wcześniej w kuluarach szeptano, że obecna pani sołtys niechętnie podjęłaby się powtórnemu królowaniu na wsi. Nagle koty poszły za płoty z dobitnie zdecydowanym głosem ze sali: - Nie ma innego kandydata, jak Gosia! - i stało się to, co miało być. Małgorzata Milewicz z głosami wyborców 32 za, 2 przeciw i jednym wstrzymującym się po raz wtóry zasiadła na tronie. Nieco wcześniej, będący na zebraniu i oznajmujący, że będzie tutaj jedynie chwilę - burmistrz Kożuchowa, Paweł Jagasek pogratulował lokalnym wyborcom za zaufanie, jakie okazali przy jego wyborze na burmistrza, jak również za zaufanie, jakie obdarzyli radnego i sołtys wsi. - Apeluję do mieszkańców do obywatelskiego obowiązku decydowania o obywatelskim funduszu – zakomunikował. Ale zaraz potem powstał na sali rozgardiasz i to w momencie, kiedy była odrobina czasu na zadawanie pytań do włodarza. Komisja Wyborcza pod nadzorem sekretarz gminy ogłosiła nagle o odbieraniu z pokwitowaniem kart do głosowania na sołtysa. Ci z numerami do 49 – u tej pani, a ci od 50 – do tej pani. - A ja jaki mam numer? - zszokowany zapytał jeden z wyborców. - Tutaj chodzi o numer domu zamieszkania – wyjaśniono. W tym tumulcie trudno więc było nie tylko sensownie zadać nurtujące pytania mieszkańców do burmistrza, jak też posłyszeć jego odpowiedzi. To był również czas, kiedy burmistrz mógł być dżentelmenem i odpowiadać stereotypowym dyplomatycznym słownictwem. A wywoływane fakty były ważne. Choćby ten: rozpoczęto we wsi tworzenie parkingu tuż za b. przystankiem PKS. Czyni to firma zewnętrzna, tymczasem lokalni przedsiębiorcy we wsi, dysponując o wiele sprawniejszym sprzętem nie zostali do tego przedsięwzięcia dopuszczeni! Będąc tu na miejscu – byłoby to o wiele taniej! - Lokalni przedsiębiorcy są pomijani, kiedy można w gminie zarobić, lecz są spostrzegani, kiedy angażowani są do prac społecznych – wyartykułował z gniewem książecki przedsiębiorca. Oberwało się też spółce wodnej, bo po co ona jest, kiedy swoje zaangażowanie kieruje na czyszczenie rowów, przez które od lat woda nie płynie, a nie udrażnia te, które pilnie takich prac potrzebują. Jeden z mieszkańców, zniesmaczony wypowiadanymi urzędniczymi formułkami prze burmistrza, wprost zapytał: - Co pan zrobił dla wsi? - Utwardziłem drogi! - odparował burmistrz. To wywołało kolejne pretensje: fuszerka na drodze Książ-Czasław i przedziwne drogowe znaki na wyremontowanej drodze w Studzieńcu. Problem też jest z brakiem reakcji na wymianę przepalonych żarówek w ulicznych lampach. - Nocą bez latarki nie mogę trafić do furtki! - zdenerwowanie orzekła jedna z mieszkanek. - Ja też nie mogę trafić do domu – przytaknął jej sąsiad, który akurat oddalony jest od ulicznego oświetlenia. Żadnych więc problemów nie rozwiązano, bowiem przystąpiono do wybory Rady Sołeckiej, która powinna składać się z czterech członków . Padły kandydatury: Tomasza Studzińskiego, Dariusza Toma, Iwony Burczyńskiej i Jagody Jelinek. Ze względu, że – mimo nalegań szefa wyborczej komisji o podawanie kolejnych kandydatów – zaakceptowano ten skład. W wyniku głosowania kandydaci otrzymali głosy: p. Iwona – 33, p. Jagoda – 33, p. Tomasz – 31 i p. Darek – 31. Na koniec, pani sołtys dostała wiązankę kwiatów., aby mogła walczyć o wygrane sprawy dla wsi. Marzeniem jest jej, aby mieszkańcy nie byli tylko widzami, lecz wspólnotą lepszych czasów.#

16, sobota.

08:54.| Dotychczasowa tygodniowa aura wbijała człowieka w ziemię. Człowiek wariował, był bezużyteczny, bezwolny, bez życia. Taki obraz mną targał. Wyeliminowany byłem z życia i z wszelkiej działalności. Ustawiczny porywisty wiatr, okresowe opady deszczu, skrawki słońca, chłód i chłód. Odechciewało się czegokolwiek. Dziś dopiero jakieś przejaśnienia. Pokazuje się słońce, ale nadal rządzi ten porywisty wiatr. Niewiarygodne, lecz odzyskałem pozostawione w Biedronce książki! Miłe pani znalazły je i czekały na właściciela. Podziękowałem. Oto moje miesięczne czytanie: Mo Hayder :Kukła”, Sharon Bolton „Sacrifice” oraz Sebastian Fitzek „Przesyłka”, którą we wtorek zabieram w podróż do Warszawy. Pozostałe jeszcze oczekują na czytanie, bo umiejętnie wciągną mnie Kuśniewicz z „Eroicą”. Cóż z tego, że wiele razy była czytana, ciągle odkrywam jej uroki. Literacka uczta...Przemogłem się i oto te kilka zdań tu wyklepanych, mało, lecz to jest sukces, że w końcu mi się zachciało wypełzać z totalnego marazmu. Niebawem udam się na sprzątanie obejścia. Rozruszam się...#

11, poniedziałek.

11:54.| Oprócz zestawu pospolitych przekleństw – nic w zasięgu ręki nie mam (patrz również poniższy dzisiejszy tekst). Na pogodę też się złorzeczy (po wichurach, teraz niby jest słońce, lecz jest zimno). Psychicznie najgorzej było w dniu 8 marca. Byłem w mieście po zakup miesięcznego zestawu książek. Będąc w „Biedronce” (ul. Fabryczna), nie chcąc tarmosić siatkę z książkami, zostawiłem je nieopodal kas z myślą, że je później zabiorę. Oczywiście, potem zapomniałem, wówczas kiedy już jechałem autobusem do domu. Kurwa mać! Nie chodzi nawet o sumę (40 zł) lecz, że zanikły książki. Jutro będę w mieście, udam się też do „B”, wątpiąc, że odzyskam „knigi”. Zakupuję też bilet PKP do Warszawy. Kurwa mać! Nowy rozkład jazdy jest tak popieprzony w internetowym otwarciu – że nie wiem, jak będę jechał. Dopiero w kasie ujrzę, co jest grane. Nie dziwota, że mnie ciągle bierze szlag! Nerwy więc nie na konserwy. Wtopię to na e'GL i będzie spokój...#

Obiecanki, cacanki, a głupiemu radość

Kłamstwa i oszustwa Prawa i Sprawiedliwości. Emeryci i renciści oto otrzymują swoje marcowe świadczenia. Przeżywają szok! Obiecywane i ustawicznie propagandowo nagłaśniane podwyżki świadczeń okazują się wielką lipą i manipulacją!

KSIĄŻ, OKOLICE, 11.03. | Obserwacje |. Wybuchowe propagandowe oświadczenia premiera RP i prezesa partii #PiS o podwyższeniu emerytur i rent o blisko 60-70 zł w rzeczywistości, kiedy teraz odbiorcy otrzymują przekazy pieniężne – stają się fikcją! Zamiast deklarowanych przez polityków podwyżek – ludzie dostają „na rękę” ochłapy! Lecz tego nikt nie nagłaśnia. Rząd doskonale wie, że ta najbiedniejsza społeczna grupa nie jest w stanie zaprotestować. Są to przecież w większości starcy, inwalidzi oraz osoby niepełnosprawne i nie tylko że są rozproszeni, co i z trudem posługujący się współczesnymi nośnikami medialnymi. Nie reagują więc. Nie mają się nikomu poskarżyć. Rząd przez to zastosował metodę tzw. „co czyni prawica, to nie wie o tym lewica”. Przekaz PiS-u jest nośny i maniakalnie poprzez #TVP „Wiadomości” nagłaśniany: emerytury i renty wzrastają o minimum 60 zł w m-cu marzec, a dodatkowo grupa ta otrzyma „trzynastkę” 1100 zł przy świadczeniu w m-cu maj. Po pewnym czasie PiS donosił, że to suma brutto. Czyli będzie to kwota w granicach 950 zł. Obrzydliwość. - K***wa mać! - krzyczy w wniebogłosy pan Wiesław (dane zastrzeżone), mieszkaniec Książa Śląskiego. - Listonosz właśnie przyniósł mi rentę. Trafił mnie jasny szlag! Banda złodziei! Takiego chamstwa dotąd nie było! - wrzeszczy i po pewnym czasie pokazuje swój rentowy przekaz. Fakt: teraz otrzymał 1104,75 zł, lecz to kwota z oddanym podatkiem skarbowym. Dotychczas rentę miał na poziomie 772,35 zł, rzecz jasna brutto. W realu do jego potarganej kieszeni trafiało 669,84 zł, z czego Państwo zagrabiało z tej sumy 33,00 zł jako podatek i 69,51 zł na ubezpieczenie zdrowotne. Obecnie, po propagandowym szumie PiS, pan Wiesław będzie otrzymywał rentę w kwocie brutto 825,00 zł, a z tej kwoty, zabrane będą od niego 38,00 zł na podatek i 74,25 zł na ubezpieczenie zdrowotne. Czyli im masz więcej „kasy”, tym więcej ci zabieramy! - Banda! -podsumowuje pan Wiesław. Pozostawiamy to już bez komentarza. #

6, środa.

08:38.| Szturmowano od kilku dni przepowiednie o astronomicznym ociepleniu, w granicach +18 C, a skończyło to kompromitacją. Bo jak to ująć? Wczoraj wietrzysko spotęgowało się po porannym wyciszeniu, na chodziły ponadto deszczowe chmury i naraz w tym powrotnym uścisku porywistego wiatru – wdarło się przenikliwy chłód. Nie było żadnej sposobności, by na powietrzu dokonywać jakiś tam prac fizycznych. Nie warto było z siebie czynić bohatera. Wyciągnąłem z półek bibliotecznych Andrzeja Kuśniewicza i jego „Eroicę”, rzecz jasna już wielokroć czytaną, mam jej III wydanie z 1976 r, w twardej oprawie. Chociaż treść znajoma – przednie kolejny raz się czyta. To z lat moich młodzieńczych jeden z ulubionych autorów. Koty rajcują na całego, więc pełne ręce mają moje psy Czarek i Zeus przeganiając adoratorów. Jeszcze kłębią mi się myśli o przejechanym kociaczku Antoszce, ból odżywa wówczas, kiedy widzę dokazujące jej rodzeństwo: Ferdku bi Sonii. Jutro wyjazd po jedzenie dla zwierzaków na zielonogórski targ. Tymczasem, co tu mamy w dzisiejszej aurze? Wietrzyska nie ma! Zawisło słońce, które próbuje wykarczować poranny przymrozek, który ściął lodem wodę w poidłach i dał szron. Z tej perspektywy widać, że powinien być przyjemny dzionek. Lecz sztabowcy gdakają, że to chwilowe, będzie jeszcze chłód, deszcz, a nawet śnieg, no i nocne przymrozki. Są pierwsze przecieki na połączenia kolejowe z Warszawą. Matko Boska! Będą przesiadki w Poznaniu. Rzygać mi się chce na te PKP! No, widzicie, od samego rana człowiek musi być już wkurwiony! #

5, wtorek.

08:28.| Nieco ucichło. Od wczorajszego wieczoru wkroczył silny wiatr. Porywy wyrządziły szkody w niektórych regionach kraju. W Książu spokojniejszy czas, jedynie mnóstwo połamanych gałązek na drodze. Na sprzątanie nieco trzeba poczekać, jest bowiem mokro. Poprzez chmury przedostaje się słońce. Powinno0 być ciepło. W mojej duszy ciągle rozsiadł się psychiczny kryzys, żyję chwila, bez projektów i zamierzeń. Wczoraj też mi dzień zeszmacił się, czas całkowicie przepuszczony. Zaprzestałem czytanie Carole Mortimer „Historie filmowe”, odwykłem od takich treści romansowych i przegadanych. W następnym tygodniu dopiero zrobię zakupy nowych pozycji na ten miesiąc. Czeka mnie też 19-podróż do Warszawy, po 10-tym nowy rozkład pociągów, wstępnie jest tak, że połączenie będzie z przesiadką w Poznaniu. Niech to szlag! No to tyle na dziś. Trzeba najwidoczniej wziąć się za pracę fizyczną. Bzdury wyparują...#

3, niedziela.

11:12.| Jak wyrugować beznadziejność? Zwłaszcza w wynotowaniu dnia codziennego? To absolutnie nie do wytłumaczenia, że o bzdetach nie warto tutaj pisać. Jestem na dnie psychicznym, uciekam od rzeczywistości, nie reaguję. I ten stan, kurwa, mnie wykańcza. Luty przeleciał przez palce, a marzec jaki będzie? Costantiniego „Korzenie zła” zaliczyłem w mgnieniu oka. Uczta doskonała. To samo wydarzyło mi przy następnej pozycji: Dana Browna „Zaginiony symbol”. To autor bestsellera „Kodu Leonarda da Vinci”. Antologie są. Lecz to nie rzutuje na pochłanianie stron książki. Teraz na warsztacie mam Carole Mortimer „Historie filmowe”, zakupiłem ze względu na cenę, zaledwie 5 zł, romansidło, które mnie jednak nie podnieca. A co mamy dziś w pogodzie? Poprzez mgliste chmury oto prześliznęło słońce. Nieco się ochłodziło. Przedwiośnie z trudem i zawirowaniami się wchodzi. Wczoraj odrobinę czasu spędziłem na otwarciu nowego sklepu we wsi. Właśnie staram się to umieścić we słowach... Nie wiem ile mi to czasu zajmie.#

Subtelny powiew „Smaków Regionu”

Wreszcie jest. Nowo otwarty sklep, który powinien być inspiracją zakupów dla mieszkańców. Nowość, która koloruje wieś.

11:23.KSIĄŻ, 3.03.| Dzieje się |. Oczekiwano na to dość sporo czasu, bo blisko dwa lata, od kiedy „mówiło się” we wsi o powstaniu drugiego punktu handlowego. Pomysłodawcy musieli przejść, niestety, przez drogę zbiurokratyzowanej męki. Przez drabinę zezwoleń, pozwoleń, uzgodnień wspomogła tutaj... Unia Europejska i Fundacja Porozumienie Wzgórz Dalkowskich z Nowego Miasteczka. Zrealizowano projekt z Europejskiego Funduszu na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2018-2020 - powstanie sklepu wielobranżowego „Smaki Regionu” w Książu Śląskim. Wypada stwierdzić, że inwestycja ta jest pierwszym we wsi nowym przedsięwzięciem od czasów ustrojowej transformacji w Polsce. Powstały też trzy nowe miejsca pracy. Punkt handlowy, usytuowany w małej odległości od centrum wsi w stronę wschodniego odgałęzienia – jest w całości nie tylko monitorowany, ale też klimatyzowany, wyposażony w słoneczne panele, z udostępnieniem zadaszonego miejsca na bieżącą konsumpcję oraz przestronnego parkingu, także dla rowerów. W pawilonie znajduje się ponadto punkt informacyjny z bieżącej działalności struktur Unii Europejskiej. Otwarcie sklepu odbyło się w sobotę, 2 marca w samo południe. Trzy urocze panie uwijały się z uśmiechem przy obsłudze klientów, którzy nawet przyjechali z sąsiednich wiosek. Bo warto było tutaj się znaleźć nie tylko na okazjonalną konsumpcję wędlin i serów. Zaopatrzenie w pakiet oferowanych towarów na klientach robiło wrażenie. Udostępniono regionalne wyroby, o których miało kto wiedział, że produkowane są w pobliskich okolicach! Są więc konfitury, miód, pieczywo, wędliny, cały pakiet serów, owoce i warzywa, tudzież wszelkie oryginalne przyprawy. Produkty są ekologiczne. W składzie jest też chemia zagraniczna, nie podrabiane produkty, jakie można pozyskać w innych handlowych miejscach. W dni powszechne sklep czynny będzie w godzinach 8.00-21.00, zaś w niedziele i święta od 12.00 do19.00. To sklep rodzinny, więc tu nie obowiązują rygorystyczne, doktrynerskie przepisy o zakazie handlu w niedziele. To plus dla mieszkańców. #

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »