Warning: mysql_fetch_array(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/goniecl/domains/gonieclokalny.pl/public_html/components/com_joomlastats/joomlastats.inc.php on line 221

Warning: mysql_fetch_array(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/goniecl/domains/gonieclokalny.pl/public_html/components/com_joomlastats/joomlastats.inc.php on line 429

Niezależna sublokalna gazeta prywatna.

Redaktor Naczelny i Wydawca: Zbigniew M. Jelinek.

Projekt wydania papierowego – własny. Realizacja – własna. Teksty własne.

Adres Redakcji: Książ Śląski 52a, 67-128 Kożuchów, woj. lubuskie. Telefon: [68] 355-70-10. E-mail: zbigniew.jelinek@wp.pl.

Rok założenia: maj 1995. Wszelkie prawa zastrzeżone. Druk wydania papierowego: grzecznościowo-sponsorowany. 

Artykuły

 

Sylwester na wsi:

 

ognisko ze słomy

 

i palące się opony

 

W Książu Ślaskim młodzież szykuje

słomę na ognisko i kilkadziesiąt opon

do podpalenia na przywitanie

Nowego Roku. Spotkają się w centrum

wsi przy kultowym przystanku PKS-u,

blisko wiejskiej sali,

zamkniętej i ulegającej ruinie.

 
Start arrow Serwis arrow CSI nr 5'2017
23.07.2018.
CSI nr 5'2017 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
02.05.2017.

CodziennySerwisInformacyjny

*****************************************

Wychodzi 24 godziny na dobę

*Obserwacje na gorąco*Lokalne wieści

*Niedyskrecje*Plotki *Zapowiedzi*

**********************************

Nr 5. -o- Maj 2017 -o- Wyd. 8.

****************************************

leitmotiv: W tej koszuli jest

jednak mi zimno, trawa

zasłania mi najbliższy

zakręt – uciekam

od samego siebie

************************

 

 

31, środa.

09:17.| Było wczoraj tak. Mieliśmy kilkunastodniowe piękne ocieplenie. Kulminacja nastąpiła wczoraj. Upalnie aż do zdarcia naskórka. Lecz w południe nagle wietrzysko,niebo zaczęło czynić wygibasy, po prostu począł być Agamemnon. Spadł mały deszczyk, gdzieś po bokach to uciekło. Potem jednak spadł deszcz. Wiosenny, miły, ciepły. Z dala odgłos grzmotów, a u mnie w kantoru pieprzona much lata, rozprasza me myśl. Do tego jeszcze komary. Cholera, nie można było wytrzymać. Na zewnątrz podobnie. Nawet fajki nie mogłem zapalić. Nocą przeszły burzowe nawałnice, szczęście, że Książ został pominięty. Dzisiejszy poranek, po intensywnym deszczu nico schłodzony ale z domieszką rozkręcającego się słońca. Milczę więc, Żadnego newsa. Boleję. Masakra. Kończę więc ten miesiąc posępnie. Wzlotów nie było. Pisaniny nie było. Nadzieja, ze jutro, w dniu nowego miesiąca – wszystko się odmieni. Natchnienie przyjdzie.#

25, czwartek

08:25.| Jednak wczoraj wiatr karty rozdawał i spodziewane ocieplenie rozganiał po kątach. Sztabowcy jednak przewidują, że to chwilowe i na powrót przyjdą nawet upały do 30 st.C. Tymczasem dzisiejszy poranek jest już ze śpiewem radosnym ptaszków i rozkręcającym się słońcem, czyli powinno być pięknie. Wczorajsze wystruganie krótkiego newsa nieco mnie ożywiło na tyle, że ochoczo zabrałem się do wystukania tychże słów. W planie kołacze się kolejny temat: odwołanie protestu na stawki wody w Uskomie, lecz i tak ceny pójdą jeszcze wyżej, bowiem rząd wprowadza prawo wodne (rzecz jasna wg dyrektyw tej p*** UE). Na razie jeszcze błąkam się, ale też zaglądam do lektur. W końcu, z oporami udało mi się ukończyć czytanie (długotrwałe) książki Nadine Gordimer „Ludzie Julya”, południowoafrykańskiej noblistki. Wbrew adnotacji wydawcy – powieść nudna, żadnego studium psychologicznego nie ma (zmiana otoczenia i relacji białych „państwa” i służących czarnych). Dobrze, że przeceniono ją na 4,99 zł, lecz i tak cena zawyżona. W najbliższy poniedziałek znów jestem w Warszawie, może coś tam [przy sposobności z książek przecenionych zakupię. Teraz po raz kolejny powróciłem do Kuśniewicza i przerabiam „Lekcję martwego języka”, odnajduję tam wytchnienie, zapach czasów minionych, kolorystykę słów. W lokalnej sieci wieje nudą, najwidoczniej wszelcy oponenci burmistrza dali sobie spokój, nie warto się drzeć, bo nic się nie wskóra. Kożuchów to miasto upadłe, korytarzowe kliki mocno stoją ciągle na nogach. Mający się 31 maja odbyć protest przeciwko wysokim opłatom za wodę – został przesunięty i nie wiadomo na kiedy i najprawdopodobniej zostanie zamieciony pod dywan. Sam pomysłodawca, Piotr Walczak przyznaje, że sam nie da rady, a pomocy innych – jak kot napłakał. Inny, swego czasu trubadur burmistrza, Paweł Mrowiec, ostatnio dość ostro wypowiadający się na poczynania burmistrza – teraz z kolei też pasuje i poczyna na powrót go chwalić! Kabaret.#

 

24, środa.

10:38.| Po wczorajszym, dość pięknym dniu, że można było sobie hasać w krótkich spodenkach – dziś poranek przywitał nas zachmurzeniem i chłodem. Nocą coś tam pokropiło. Teraz przejaśnia się. Powinno być ładnie. A ja wewnętrznie zmuszam się do jakiegoś wystrugania newsa. Ten poniższy temat łaził za mną od dłuższego czasu, w końcu zakwitł.

RADNY MANDAT ZAPŁACIŁ, BURMISTRZ W NOS SIĘ ŚMIEJE

Na drzewie przybito informację. Firmuje imprezę burmistrz. Za podobną czynność radny otrzymał mandat. KOŻUCHÓW,24.05.| Larum podniósł radny miejski i zarazem sołtys Mirocina Średniego, Adrian Pikulski. Zauważył bowiem, że na jednym z wiekowych drzew koło kożuchowskiego zamku mocno wbito sporymi pinezkami w korę dwie kartki z informacjami. Zawiadamiano na nich, że parking dla osób biorących udział w Turnieju Karate znajduje się z tyłu Zamku oraz na Stadionie Miejskim. Za podobną czynność w lipcu roku ubiegłego – przypięcie na tym samym drzewie! - plakatu o wiejskim festynie, radny Pikulski otrzymał od straży miejskiej mandat na kwotę 50 zł. Burmistrz wówczas uważał, że radnemu mandat się należy: - Powinien się wstydzić! - grzmiał publicznie. Stwierdzał ponadto, że straż miejska ma pilnować porządku, a radny złamał przepisy. Do wywieszania ogłoszeń nie są drzewa, a specjalne słupy. - Burmistrz zachowuje się jak dziecko – ripostował wtedy radny. - Świadomie wykorzystuje swoją władze – akcentował. Dziś dodaje: - Ja za przywieszenie plakatu informującego o festynie dostałem mandat. A tu?...Czyli są równi i równiejsi w tej gminie?

Okazuje się bowiem, że wspomniany turniej zorganizował Nowosolski klub karate kyokushin. 15 drużyn z województwa lubuskiego walczyło w sali zamku o Puchar Burmistrza Kożuchowa. Turniej otwierał burmistrz Paweł Jagasek wraz z wicewojewodą, Robertem Paluchem. - Proszę o zabranie głosu panie Jagasek – apeluje do burmistrza Krzysiu Fet. - W tym jednak przypadku mieszkańcy Mirocina i nie tylko żądają wyjaśnień... - wyjawia. Z kolei Paulina Sternik-Alaszewicz sarkastycznie zauważa: - Najpierw niech do cholery przestaną wycinać wszystkie drzewa!

Najprawdopodobniej przybicie do drzewa owych informacji uczynili to, za zgodą dyrektor CK Zamek, Urszuli Stochel-Matuszak, urzędnicy placówki,#

 

20, sobota.

09:09.| Nie mogę ciągle odnaleźć normalnego rytmu swoich poczynań. Rozbujanie zmysłowe, które spowodowała nieprzyjemna majowa aura, jaka prawie że trwała ponad dwa tygodnie, jeszcze ze mnie nie wyparowało. Kilkudniowe ostatnio bardzo ciepłe dni, tak że wczoraj łaziłem już w krótkich spodenkach – nie dostarczyły należytej jeszcze mocy i energii. Dziś znów mamy lekkie ochłodzenie z deszczowym zachmurzeniem. Źle to wróży. Ciągle mnie doskwiera fakt, że nie mogę się przełamać i w końcu pisać jakieś notki. A gdy to nastąpi, bo w końcu musi, będę wtedy usatysfakcjonowany, powrócę do normalności. -o- TAKA OTO NOTKA Z DNIA WCZORAJSZEGO -o- Raz jeszcze Wszystkim Milusińskim na FB ślę podziękowania za miłe życzenia urodzinowe. Przepraszam, jeżeli w tym tsunami jeszcze innym nie podziękowałem osobiście. Rzeczywistość mnie przerosła. Bo w tym czasie, w doskoku kosiłem przy domostwie trawę i wykosiłem ją w końcu do zera. A pogoda również była radosna. Pyknęło więc mi 62, niech to diabli, a ja czuję się ciągle żywny! Ki diabeł?! Dziewuchy nadal mi się podobają, od trunków też nie stronię. Mam marzenia. Biegać również potrafię. Ręce mi się nie trzęsą, klawiaturę na komputerze płynnie wybijam. Czyli wszystko jest OK? Lecz coś boli. A gdzie to cholerstwo boli? Ano nie wiem. Czyżbym się starzał? Przyjemnego dnia życzę, chociaż u mnie akurat poczyna się chmurzyć deszczowo.

 

14, niedziela.
11;55. | Od czterech dni jest to, co powinno dziać się od długotrwałej majówki. W końcu mamy pogodę, na którą długotrwale oczekiwało się. Wita nas o poranku cudowny koncert śpiewu ptaszków, nawet w tej chwili skowronki radośnie podśpiewują. Człowiek ściąga z siebie przygrube odzienie. Przedwczoraj nawet była nocna pierwsza wiosenna burza, z groźnymi grzmotami. Nazajutrz aż do południa brakowało internetu. Doczekałem wreszcie upragnionej pogody na tyle, że mogę wyciągnąć laptop i pisać swobodnie na powietrzu wśród śpiewu ptaszków, lekkiego orzeźwiającego wiaterku i w towarzystwie rozłożonych na trawie moich zwierzątek. Szkopuł jest na tyle uciążliwy, że tutaj do mnie do dociera sygnał z internetu, przeto wpis ten ukaże się nieco później. Po długim milczeniu, puszczam w końcu jakieś tam notki. Też niespodzianka: po godz. 13-ej Książ otoczyły nadchodzące burze – jedna od strony Szprotawy, druga od Zielonej Góry. Jedna Z nich mignęła przez wioskę, przynosząc ścianę deszczu. Jeszcze teraz nadchodzi kolejna z zachodu... =o= CO TAM, PANIE, PISZCZY W TRAWIE? =o= BĘDZIE SMRÓD I ŚWIŃSTWO | Radwanów 14.05.| Zielonogórskie władze wraz z miejskim Zakładem Wodociągów i Kanalizacji mają niebawem na jednym z prywatnych pól złożyć 1800 ton odpadów z oczyszczalni z Łężycy, tzw. „ustabilizowanych komunalne osadów ściekowych”. Działka należy do właściciela, który nie jest mieszkańcem kożuchowskiej gminy. Zwózką zajmie się spółka GeoTrans SA z Wrocławia, Mieszkańców na tę hiobową wieść szlag trafił. Ściernisko, na którym składowane mają być odpady jest w odległości 600 metrów od zabudowań wsi. Zostanie zdewastowany wiejski klimat. Agroturystyka, która tu się zadomowiła utraci nagle pensjonariuszy. Stąd też mieszkańcy zapowiadają, że nie wpuszczą wywrotek z odpadami. -o- MÓWIĄ, ŻE TAK DOBRZE DOTĄD NIE BYŁO | Nowa Sól, powiat, Kożuchów,14.05.| Urzędnicy z Powiatowego Urzędu Pracy odtrąbili sukces. Bezrobocie spada. W kwietniu w powiecie pracy szukało 3497 osoby, to o 291 mniej niż w marcu. Kożuchów jednak nadal jest w czołówce z liczbą bezrobotnych w gminie 908 osobami wyprzedzany jest jedynie przez miasto Nowa Sól, która liczy 1297 bezrobotnych. Tymczasem kożuchowska firma „Ante-Holz” ciągle poszukuje kobiet i mężczyzn do pracy. Reklamuje się jako firma wiodąca z branży drzewnej. Oferuje atrakcyjne warunki. Ale według obiegowej opinii, w rzeczywistości wygląda to inaczej. Byli pracownicy twierdzą, że są niskie zarobki wobec wykonywanej pracy. Szefostwo nie dba też o warunki socjalne. Jest więc spora rotacja wśród pracowników. -o- INTERES JEST, LECZ NIE DLA MIESZKAŃCÓW | Kożuchów, 14.05.| Burmistrz, Paweł Jagasek, pomijając opinie współmieszkańców odsprzedał na osiedlu po koszarowym plac defiladowy, na którym dotychczas parkowano samochody w prywatne ręce. Właściciel plac już plac odgrodził, niebawem pojawi się tu oświetlenie i kamery wraz z otwieraną elektronicznie bramą wjazdową. Miesięczny postój na tym parkingu ma kosztować 50 zł. Nie jest jednak powiedziane, że cena ta może być jeszcze podwyższona. Mieszkańcy są oburzeni. Brakuje im miejsc do legalnego parkowania. Burmistrz tym się nie przejmuje. Twierdzi, że jak powstanie w pobliżu nowy komisariat policji, to wygospodaruje obok niego nowy, nieodpłatny parking. Kiedy to nastąpi? Tego sam burmistrz nie wie. -o- 35 LAT PRZEPŁYNĘŁO |Kożuchów,14.05.| Sekretarz gminy, Kazimierz Ponikwia po blisko 35 letnim urzędowaniu w urzędzie – z końcem maja przechodzi na emeryturę. Swoją wiedzą doradzał radnym jak i burmistrzom. Miał już odejść po przegranych wyborach na burmistrza przez Andrzeja Ogrodnika, z którym w ostatnich miesiącach jego urzędowania prawie że był odsunięty od funkcji sekretarza. Wytrwał. Obecnego burmistrza, Pawła Jagaska kilkakrotnie ratował przed rażącymi błędami w sprawach prawno-urzędowych. #

7, niedziela.

18:03.| Może jeszcze ciągle o pogodzie, niż o mojej dekadencji. Nadal nie mam absolutnie żadnego pomyślunku na wydostanie się z dna niemożności. Kolejne dni mam roztrzaskane, bezowocne, stracone bezpowrotnie. Żadnego napisanego teksty, żadnej aktywności. Nawet te poniższe słowa jest mi ciężko wystukiwać. Mózg wyprany. To, ze na taki mój psychiczny stan wpływa aura – to też prawda. Koszmarny maj. Codzienne palenie w centralnym, bo i na dworze, jak i w chałupie chłodno. Są przebłyski poprawy pogody, jest to jednak chwilowe. Jest zamęt. Ot, dziś: poranek pogodny, potem okresowy wiosenny deszczy przy przyćmionym słońcu. Niby nieco ciepło, lecz kropelki z niebios spadają! Sztabowcy ponadto nadal straszą: czeka nas powrót chłodnych dni! Klęska więc. Lokalne życie społeczne również na rozdrożu. Żadnego bodźca do wystrugania jakiegoś, nawet lichego, newsa. Kożuchów martwy. Jagasek triumfuje wraz z prezesem Uskomu, Trojanowskim. Nikt im nie przeszkadza w radosnym otumanianiu mieszkańców. Swój zachwyt nad lokalną rzeczywistością również obwieszcza radna Brzezińska, osoba wywodząca się z życia za żółtymi firankami... ### Poszukuję osoby o wspaniałym dobrym serduszku, która przygarnęłaby małego pieska Zeusa. Jest miniaturą owczarka, krótka czarna sierść z dodatkiem koloru brązowego na pyszczku i na łapkach, przepiękne brązowe oczka pełne wierności i miłości. Jest bardzo łagodny i rozumny. Potrzebuje opiekuna, któremu oddałby swe serduszko. Przebywa całymi dniami u mnie, w dni niepogodne i nocą przychodzi na legowisko do budynku gospodarczego, w dni pogodne woli leżeć przed bramą jakby cały czas mnie strzegł. On potrzebuje miłości. Odpłaci się tym samym, z nawiązką. Z pewnością byłby doskonałym przyjacielem dla osoby starszej. Drugi pies, współtowarzysz Zeusa, Łatek, coś mający z wyżła, o delikatnej brązowej krótkiej sierści i z ogonkiem zakończonym kępką bieli - lepiej znosi swój los. Został swego czasu do Książa podrzucony i woli tu i tam sobie własnymi drogami hasać. Przychodzi jednak codziennie do mnie pod furtkę na otrzymanie jedzenia. Też jest miły i warty zachodu. Serce będę miał rozdarte w kawałkach, kiedy przyjdzie pora zimowa, a ja będę zmuszony te dwa urocze psiny oddać do schroniska. Mam nadzieję, że do takiego drastycznego zakończenia nie dojdzie...Na koniec dzisiejszych żalów notka, jaką w czwartek wystukałem na laptopie:

4, czwartek.
10:19.| Pada. Kiedy otworzyło się oczy - ujrzało się spadające krople deszczu. Człowieka zwaliło z nóg! Jeżeli wczoraj przebijało się spoza chmur słonce, lecz to i tak nie było ono zachęcające, aby pofolgować przyjemnie na powietrzu. To dzisiaj jest katastrofa! Trzeci miesiąc, kiedy człowiek  jest wstrzymany od wiosennej witalności. Żyje z dnia na dzień. Na przymus dokonywuje niezbędnych prac przydomowych, bo zaraz musi czmychać, bo znów plany pokrzyżował deszcz lub
porywisty wiatr ze zimnem. Nie wspominając już prac na ogródku. Wszystko zawieszone. Człowieka co chwilę szarpią nerwy i złorzeczenia. Ciągle trzeba palić w centralnym. Pali się resztkami opału. Sztabowcy nie pozostawiaj złudzeń: jeszcze będzie padać i ocieplenia nie widać. I aby człowiek z tego wszystkiego nie zwariował, niestety, dziś trzeba się napić! Rozrusza to kości i umysł, podłe myśli zejdą na dno... #

 

2, wtorek, c.d.
13:46.| Właśnie przeleciał przez Książ deszczyk, też ze zimnymi kroplami, jak dzisiejsza aura. Wietrzysko odstrasza wszystkich. Słowa te piszę na laptopie, toteż później ukarzą się na serwisie [ok.19:00 – przyp. teraźniejszy]. Siedzę sobie w saloniku kuchennym, panoramiczne okno daje mi widok na pobliską drogę, na której nikogo nie ma. Nawet samochodowego ruchu. Będąc dziś w sklepie usłyszałem bulwersującą historię. Otóż miejscowa łobuzeria, a takowa jest w każdej wsi, w Książu natomiast jest ich czwórka, niezadowolona, że wczoraj miejscowy sklep był zakluczony. Swoją złość wyładowała na wandalizmie, Zakupiwszy alkohol w innej miejscowości - udali się na jego spożywanie nad pobliską rzekę Czarna Struga lub do lasku obok wsi, gdzie mają swoją przystań przy tzw. torze rowerowym. Powracając w amoku alkoholowym „banda czworga” powyrywała kilka przy drogowych słupków i przy osłonie nocy - umieściła owe ostrzegawcze słupki na drzwiach miejscowego sklepy, barykadując wejście! „Goniec” zna ich personalia, w tej chwili weryfikowane są dane, niebawem stosowna notatka ukaże się. To nie pierwszy wybryk owych chuliganów, nie są to osoby z rodzin paralogicznych, wręcz przeciwnie, lecz rodzice - kiedy owa czwórka jest już w wieku lat 18-20 - zaprzestali nimi się interesować. Są oni wrzodem wsi, Rzecz jasna, nikt ich jeszcze za rękę nie złapał na wandalizmie, są to jedynie przypuszczenia, lecz przypuszczenia te są jak najbardziej uzasadnione, wyższe niż, że to jest prawdopodobne. Wiele mieszkańców w te ich wyczyniania chuligańskie nie chce się przeciwstawiać z obawy, że bandyci ci - w jakiś tam sposób na nich się zemszczą. A to jest już prawdopodobne. Sprawa powyższa zostanie zgłoszona sołtysowi. Kolejne kroki to powiadomienie policji i Zarządu Dróg Wojewódzkich, którzy powinni wtoczyć postępowanie. Zniszczenie przy drożnych słupków, określających bezpieczne poruszanie się po drodze - jest mocno karalne. Dziś jeden z bulwersowanych mieszkańców tak ten wyczyn wyrostków określił: - Karma zawsze wraca. Któryś z nich jadąc samochodem, wpadnie do przy drogowego rowu, bo wcześniej powyrywał ostrzegawcze słupki, i być może przez ten wcześniejszy wybryk poniesie śmierć...Kończę już, spostrzegłem, że bateria mi wysiada, z lenistwa nie chciałem podłączyć laptopa do sieci, a ponadto wypróbowałem dziś jak to się pisze bez myszki, jedynie palcem o pulpit. Wolno mi to szło. Wkurzyłem się, pozamykałem te cholerstwo. Poszedłem do stacjonarnego. W tym czasie deszcz zaprzestał harców, i w tej chwili horyzont się przejaśnia.#

2, wtorek..

09:51.| Nie ma swobodnego oddechu. Dziś jedynie przerywnik, bo jutro kolejny dzień świąteczny. Jeżeli wczoraj, można było – nie narażając się na obsceniczne komentarze moherowe – popracować sobie wokół domostwa, to jutro, amen. Święto nad. Świętami. Na dobrą sprawę powinno się leżeć krzyżem w kościele. Toteż wczoraj sporo książan, wykorzystując jako tako bezdeszczową aurę – sadziło ziemniaki. To przecież najwyższy czas. Ociepliło się nieco, słonko przebiło poranne lekkie zachmurzenie, jedynie od czasu do czasu dokazywał chłodny i porywisty wiatr. Sztabowcy niemniej studzą głowy: ocieplenia aż tak pospiesznie nie będzie. Będą deszcze. Wczoraj i ja, wreszcie!, z jakiegoś amoku począłem się wyczołgiwać i kilka przydomowych zaległych prac wykonałem. Zapomniałem o jednej, lecz na powrót nie chciało mi się znów mularskiej zaprawy rozrabiać, kiedy sprzęt już został wyczyszczony. Zajrzałem również, przy pykaniu fajki, do zaległej lektury, dość długo w ręce nie trzymałem książki. Natomiast dla Zeusa, bezdomnego psiaka, zrobiłem nieopodal domu legowisko, wcześniej przebywał tam na podściółce z ubiegłorocznych liści, gałęzi i trawy. Nie chce opuszczać tego miejsca, oczekując rano, w południe i na wieczór na podanie strawy. Z kolei jego kumpel, Łatek radzi sobie lepiej, przychodzi na poranny posiłek, czasem zajrzy pod wieczór, a przebywa na podwórku niedalekiej sąsiadki, mając, prawdopodobnie za lokum – wiatę. Zeus, w czasie chłodu czy opadu deszczu – bez przeszkód przychodzi do mojej stodoły, gdzie też ma legowisko po Morusie...Dziś rano obaj już czatowali przed brama, również tez był ten malutki psina sąsiadki. Otrzymali strawę w pierwszej kolejności niż moje zwierzątka! Śniadanie swe zjadłem dopiero o g. 9ej, ale już tak nie smakowało, co wcześniejsze spożywane śniadania. Cholera, koszmar pogodowy trwa nadal. Dziś bezapelacyjnie rządzi zimny i porywisty wiatr. Słońca za grosz. Jest pochmurnie, wszystko wskazuje, że może lunąć deszcz. Wszyscy od rana przesiadują w domostwach, żadnego gospodarczego ruchu. Znów trzeba uruchomić palenisko w centralnym. Na Boga, ileż to ma trwać?! Koszmar ten wypruwa z człowieka wszelkie siły witalne. Zmykam stąd, bo nie chcę aż tak się denerwować!#

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »