Warning: mysql_fetch_array(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/goniecl/domains/gonieclokalny.pl/public_html/components/com_joomlastats/joomlastats.inc.php on line 221

Warning: mysql_fetch_array(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /home/goniecl/domains/gonieclokalny.pl/public_html/components/com_joomlastats/joomlastats.inc.php on line 429

Niezależna sublokalna gazeta prywatna.

Redaktor Naczelny i Wydawca: Zbigniew M. Jelinek.

Projekt wydania papierowego – własny. Realizacja – własna. Teksty własne.

Adres Redakcji: Książ Śląski 52a, 67-128 Kożuchów, woj. lubuskie. Telefon: [68] 355-70-10. E-mail: zbigniew.jelinek@wp.pl.

Rok założenia: maj 1995. Wszelkie prawa zastrzeżone. Druk wydania papierowego: grzecznościowo-sponsorowany. 

Artykuły

Obraz Roku 2011.

Flash-News


Skorowidz tekstów w „Gońcu Lokalnym”

-o- Rok 2011-o-

 
Start arrow Aktualności arrow Powiew remontowej grozy.
14.12.2018.
Powiew remontowej grozy. Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
24.08.2014.

Inwestycje na krawędzi


kompromitacji


Trwa nieprzerywalny ciąg mamienia

mieszkańców. Wszelkie rozpoczęte

w tym roku inwestycje są w tej chwili

wstrzymane! Światło dzienne ujrzały

zastraszające niekompetencje i zasada

jakoś to przecież będzie”. Lecz nie

będzie. Rzeczywistość wizji burmistrza

Andrzeja Ogrodnika okazała się

diaboliczna.

10:37. KOŻUCHÓW,24.08.| Remont drogi powiatowej ul. Kraszewskiego przeprowadzany w ramach tzw. schetynówki – miał być w tym roku flagowym posunięciem, które powinno po raz trzeci przynieść Ogrodnikowi wyborczą victorię na burmistrzowski fotel. Wycięto drzewa i wykarczowano korzenie. Uczyniono księżycowy krajobraz. Przystąpiono do wymiany nawierzchni na odcinku 1200 metrów. W niektórych partiach natrafiono na... poniemiecki bruk. Wykonawca remontu, firma Eurovia Polska SA nie podnosiła larum, wiązałoby bowiem to z wejściem na plac konserwatora zabytków i wielkie utrudnienia dla wykonawcy. Ale firma połamała zęby na... poniemieckim systemie odprowadzanie wody deszczowej. W planach przewidziano odnowienie kanalizacji deszczowej (zasypanie również przydrożnego rowu) i budowę wjazdów na posesje. Oznaczałoby to zniszczenie poniemieckich drenaży przeciw zalewowych. Protesty mieszkańców, by zaprzestać dewastacji - zignorowano. Po ostatnich intensywnych deszczach wyszło szydło z worka: woda poczęła zalewać posesje przy ulicy. Firma zeszła z budowy, wstrzymując prace. Cała dokumentacja w tym zakresie wymaga radykalnych poprawek, które muszą wpłynąć na podniesienie kosztów przedsięwzięcia. Łączna wartość inwestycji, przypomnijmy, to ponad 3 miliony 225 tys. zł. Połowę kosztów inwestycji gmina pozyskała w ramach dotacji celowej z budżetu państwa w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych 2008-2011 oraz 100 tys. zł z budżetu powiatu nowosolskiego. Prace zakończyć się mają w połowie listopada bieżącego roku. Nie będzie to możliwe. Przyjdzie słota i wówczas będziemy mieć kożuchowskie safari.

Tymczasem trwa chaos z objazdem zakluczonej ulicy. Objazd dokonano po mato czemu i jest skandal. Pojazdy muszą przedzierać się przez wąskie, zatłoczone parkowanymi autami uliczki. Wirtuozją należy się popisać przy prowadzeniu większych aut, zwłaszcza „przechlapane” tu mają kierowcy komunikacji autobusowej firmy „Mini-Bus”. Takiego cyrku można byłoby uniknąć, gdyby wprowadzono na czas trwania objazdu – zakaz parkowania na tych wąziutkich, powykręcanych uliczkach. Bo teraz jest tak, że mieszkańcy w większości zamiast swój pojazd trzymać na posesji – od rana wyprowadzają go na uliczkę! Rozwściecza to przejeżdżających kierowców. Jasne gromy na ratusz się sypią nieustannie...

A tu, jak już „Goniec” donosił, kolejny wykonawca zwinął się z placu budowy. To robotnicy firmy Gutkowski z Leszna, którzy za wysokim parkanem, rozdzierającym w sposób koszmarny starówkę – schowali się, aby – jak okazuje się teraz – ślamazarnie rozpocząć prace przy budowie fontanny. Z końcem lipca prace nad konstrukcją miały być zakończone. Guzik z pętelką. Gotowa fontanna ma mieć barokowy charakter i ośmioboczny kształt (usytuowana przecież jest w części zabytkowej miasta), stąd też – zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków – wymagany jest do prac wykończeniowych odpowiedni materiał. Firma sądziła, że lejące się strumienie wody z fontanny zasłonią bumelkę. Wkroczył konserwator i wstrzymał pracę do momentu kiedy Gutkowski przytarga odpowiedni budulec. Fontanna miała być nie tylko atrakcją śródmieścia, co i swoistym monumentem dla dotychczasowych rządów burmistrza Ogrodnika – odnowiciela. Przypomnijmy ponadto: pomysł na jej wybudowanie w centrum zrodził się, gdy w czasie prac archeologicznych w rynku odkryto relikty dawnej, barokowej fontanny. Jej następczyni nie będzie jednak kopią tej dawnej, ponieważ nie ma dokumentów ani fotografii, które umożliwiłyby jej odtworzenie. Inwestycja kosztuje 262 tys. zł i jest częścią rewitalizacji śródmieścia. Umowę z wykonawcą gmina podpisała na początku maja.

Tak hucznie rozświetlona propagandowo wcześniej wraz z wirtualną inscenizacją budowa targowiska miejskiego – poległa także. Rekonstrukcja targowiska zaplanowana wcześniej na rok bieżący – jest wstrzymana i rozpisano ją teraz na dwa lata, a koszt planowany wcześniej na 1,8 mln zł – urósł już na 3 mln! Na wcześniejsze sugestie radnego Marcina Jelinka kwestionującego koszty i czas budowy – burmistrz zrugał radnego za niewiedzę i sianie defetyzmu! - Nie jestem z tego dumny, że moje obawy okazały się słuszne, ale coraz bardziej irytuje takie działanie mieszkańców. Jest to kolejny przykład, że tak „wspaniale reklamowany budżet inwestycyjny” tego roku, nie jest budżetem realnym, a dalej dominuje tendencja przekładania inwestycji w czasie... - skomentował te obecne zdarzenie radny.

Remont targowiska został na tyle oddalony od jakiejkolwiek realizacji, że nie sposób jest wytypować orientacyjną datę. Lepiej można rzec: czekaj tatka latka.

O planowanych pracach remontowych zawalonej w marcu 2010 r.(!) bastei, będącej ciągle w stadium ruiny – najpierw głośno gardłowano, zjawiło się kilku robotników (patronat nad pracami objął wiceburmistrz Adam Żyrolis), potem na to wszystko zapadła się kurtyna. Teraz, gdy wkroczyliśmy w okres wyborczy – burmistrz o zrujnowanej bastei sobie przypomniał. W programie obrad najbliższej sesji Rady Miejskiej (27 sierpnia) znalazła się uchwała, finalizująca wcześniej ogłoszony przetarg na te przedsięwzięcie: „Zabezpieczenie i odbudowa zawalonej bastei przy ul. Obywatelskiej w Kożuchowie”. Z miejskiej kasy na ten cel wypłynie kwota aż 390 tys. zł. Nic by nie było w tym złego, gdyby już wcześniej nie wydatkowano pieniędzy zarówno na dokumentację, jak i na początkowe prace remontowe. Winnych, jak to bywa w ratuszu, brak. Wyrzucono w błoto społeczeństwa pieniądze? No i co z tego? A w przedłożonej do akceptacji przez radnych uchwale napisano, że prace remontowe rozpoczną się jeszcze w bieżącym roku z przewidzianym zakończeniem w 2015 r. Ale, niestety, to tylko jest tak napisane...

Co dalej z przydomowymi oczyszczalniami ścieków na terenach wiejskich? Mało kto w kożuchowskiej gminie o tym pamięta. To epopeja własnoręcznie napisana i reżyserowana przez burmistrza. Tyleż energii, determinacji, nie liczenie się z realiami, stanem faktycznym gleby, na której miałyby te oczyszczalnie być zbudowane, podpisywanie umów w chaosie, propagandowe ataki z elementami szantażu, zmiany projektantów, zmiany firm... - to zaledwie namiastka tego kabaretu kompromitacji. Spektakl rozpoczął się od 27 sierpnia 2009 r. i stanowił rok później hit wyborczej kampanii Ogrodnika. Kolejne odsłony epopei można prześledzić na internetowej stronie „Gońca” (sekcja Aktualności, od str.5).

Nie tak dawno w ratuszu spróbowano reanimować trupa. Ni stąd ni zowąd ogłoszono przetarg na zadanie pn. „Budowa przydomowych oczyszczali ścieków na terenach wiejskich gminy Kożuchów”, Potem na internetowej stronie magistratu pojawił się suchy komunikat: „Postępowanie na zadanie pn. <Budowa przydomowych oczyszczali ścieków na terenach wiejskich gminy Kożuchów>, zostało unieważnione. Zamawiający otrzymał od potencjalnego Wykonawcy informacje, iż opis przedmiotu zamówienia (dokumentacja projektowa) narusza zasadę równego traktowania wykonawców, utrudnia uczciwą konkurencję i uniemożliwia złożenie oferty z inną niż jednego (wskazanego w dokumentacji) producenta oczyszczalni, co jest niezgodne z ustawą Prawo zamówień publicznych”. W tej chwili w tym zamieszaniu trwa grobowa cisza. Nic dobrego to nie wróży.

Rzućmy okiem na kożuchowską perłę: zamek i zaplanowane prace remontowe. Burmistrz na ten cel zaplanował w tym roku kwotę 1 mln 300 tys. zł, która miała być rzucona na nową elewację zamku i stolarkę okienną. Kwota ta uzbrojona została z pozyskaniem dofinansowania w ramach Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Zgodnie z tym planem prace powinny się zakończyć do końca przyszłego roku.

Oczywiście: jest falstart. Pierwszy przetarg na rewitalizację nie został rozstrzygnięty. Wszystkie oferty były droższe od zaplanowanej kwoty. Najniższa oferta wynosiła ok. 1 mln 700 tys. zł. Gmina przygotowuje się do kolejnego przetargu, rozpisanie miało nastąpić 22 sierpnia...

A teraz wieża ciśnień przy ulicy Szprotawskiej. Blisko 40-metrowa wieża ciśnień powstała w 1908 roku. Usytuowana w najwyższym punkcie miasta - na 111,8 metrze - do dziś spełnia swoją pierwotną funkcję, czyli zapewnia występowanie odpowiedniego ciśnienia wody w całej okolicy i zapewnia źródło w wypadku nagłego zwiększenia zapotrzebowania na wodę. We wrześniu ubiegłego roku zawaliła się część wieży. Kilkunastometrowy fragment okalający zbiornik kopuły runął. Budowla jest pod kuratelą komunalnej spółki USKOM. W maju bieżącego roku spółka zabezpieczyła 1,5 mln zł i podpisała umowę z firmą „RENOX” z Poznania, która remont zakończyć ma do listopada 2014 r. Prace ruszyły w lipcu. Lecz i stąd dochodzą niepokojące sygnały. Pojawiają się takie dni, że na wieży nie uświadczysz żadnego robotnika. Coraz głośniej szepce się, że firma napotkała trudności w wykonywaniu prac dokładnie ujętych w dokumentacji konserwatorskiej. Toteż przerwy w robotach zaczynają być coraz dłuższe.

Na koniec tego ponurego zestawu załamywania się w kożuchowskim klimacie inwestycji - coś optymistycznego: będzie miejskie kąpielisko.

Będący obecne teren byłych glinianek przy ul. Moniuszki, zaniedbany przez lata ma odzyskać dawny blask Skoszono już trawę, wycięto – „Goniec” ma nadzieję, że to samosiejki, a nie jak dorodny drzewostan z ul. Kraszewskiego - drzewa, wykarczowano krzewy i korzenie, teren spryskano środkiem chwastobójczym. Woda w gliniankach jest mętna, ale pod względem bakteriologicznym czysta i nadaje się do kąpieli - stwierdza burmistrz. Załatwiane są pozwolenia na utworzenie kąpieliska. Do przyszłego roku, według wizji Ogrodnika, powstanie tu mała plaża, boisko i wiata do grillowania („Goniec” przypomina, że taka wizja „Las Vegas” miała również powstać na osiedlu pokoszarowym). Kąpielisko ma być gotowe dla mieszkańców pod koniec maja przyszłego roku.

Wypadałoby odpowiedzieć na pytanie, skąd wydobywa się ten czad, który obezwładnia przedsięwzięcia inwestycyjne w kożuchowskiej gminie? Fakt jest taki, że wszelcy przedsiębiorcy, ci z niższych półek poszukują dla siebie rynku robót w zabiedzonych, stojących na krawędzi bankructwa, źle zarządzających gminach. To w nich są sprzyjające warunki, aby coś dla siebie ugrać, zaoszczędzić na wykonawstwie, tu i tam dokonać bumelki, a na koniec zwinąć swe manatki. Kożuchów nie jest więc wyjątkiem. Lecz kożuchowski magistrat do tego dorzuca niejasne, często otoczone tajemnicą przetargi, skąd wyłaniane się dziwne firmy wykonawcze, w szemranych powiązaniach z ratuszem, często zaliczane są to tzw. szeregu pociotków. Przetargi czasami, bez podania merytorycznych przyczyn, są przez burmistrza unieważniane. Czyżby w tym przypadku – a pytanie samo się tu nasuwa - chodzi o wyeliminowanie w pierwszym podejściu „nie łaskawych” firm? Do tego krajobrazu dorzućmy jeszcze dyletantyzm poniektórych urzędników, źle redagujących umowy, nie prowadzących na bieżąco nadzoru, trzymających się zasady, że jakoś to wszystko potoczy się swoimi ścieżkami. A, że w taki sposób znieważa się mieszkańców gminy? Ośmiesza się ich? Traktuje się ich jako motłoch? Ale jest to już inna bajka. Andrzej Ogrodnik, co, niestety, udowodnił wcześniej przy trzech swoich zwycięskich wyborczych kampanii – wykorzystuje to bezlitośnie. Donżuaneria Ogrodnika, jaka jest zrzucana na niemrawe, będące w jakimś ponurym i obezwładniającym zaduchu, lokalne społeczeństwo – wytwarza to, co aktualnie mamy. Kożuchów staje się martwą gminą, sypialnią, terenem wielkiej stąd ucieczki... #

*** Kolejny raz z mojej strony padają gorzkie słowa na rządy p. Andrzeja Ogrodnika. Czy jako burmistrz mnie zawiódł? Tak. Ale poniekąd jest to i moja wina: dałem się przy wyborczej urnie ulec złudzeniom, dać wiarę w lansowaną zasadę, że jak już coś on zaczął, niech dokończy. Lecz tak się nie stało. Żalu do burmistrza jednak nie mam: takie bowiem są prawidła demokracji. Każdy z nas dysponuje wyborczą kartą i może wpłynąć na kształtowanie rzeczywistości. Problem zjawia się wtedy, kiedy większość z nas nie chce iść do wyborczej urny. Wówczas pojawia się uśmiech na twarzy Andrzeja Ogrodnika...#

[tekst opublikowano również na portalu Radia Wnet - "Goniec Lokalny"]

Magistrat skontrował: prawda jest po naszej stronie!


 09:43. KOŻUCHÓW,6.09.| Władza dała odpór doniesieniom „Gońca” o wstrzymaniu prac przy budowie fontanny. Na oficjalnej internetowej stronie Miasta i Gminy Kożuchów zjawiła się w czwartek (4.09.) króciuteńka notatka na temat powstającej na rynku fontanny.

Jest to ewenement w historii redagowania tej strony – podobnych komunikatów nie było. Z pewnością jest to reakcja magistratu na ostatnie informacje „Gońca”, który sugerował, że mamy tu do czynienia ze skandalem budowlanym. Wzmianka o zejściu wykonawcy z placu budowy wchodziła w obszerniejszy tekst „Gońca” z dn. 24 sierpnia p.t. „Inwestycje na krawędzi kompromitacji” (patrz: art. „Powiew remontowej grozy”, sekcja Aktualności), w którym to skompletowaliśmy relacje dotyczące o niespodziewanym wstrzymaniu rozpoczętych w tym roku inwestycji. O fontannie i otaczającym plac budowy ponadwymiarowym i obskurnym parkanie, wyłączającym 1/3 powierzchni centrum i to akurat w czasie sezonu turystyczno-wypocznkowego – pisaliśmy parokrotnie, alarmując, że prace budowlane nie są wykonywane, że od czasu do czasu zjawia się tam tylko jeden robotnik. Napisaliśmy: „Z końcem lipca prace nad konstrukcją miały być zakończone. Guzik z pętelką. Gotowa fontanna ma mieć barokowy charakter i ośmioboczny kształt (usytuowana przecież jest w części zabytkowej miasta), stąd też – zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków – wymagany jest do prac wykończeniowych odpowiedni materiał. Firma sądziła, że lejące się strumienie wody z fontanny zasłonią bumelkę. Wkroczył konserwator i wstrzymał pracę do momentu kiedy Gutkowski przytarga odpowiedni budulec”. W międzyczasie w oficjalnym wydaniu lokalnego miesięcznika „Aktualności Kożuchowskie” na stronie pierwszej ukazała się notatka sugerująca, że powodem wstrzymania prac był „splot niesprzyjających okoliczności”. - Przerwanie robót przez wykonawcę spowodowane było koniecznością zmiany rodzaju granitu, z którego będzie wykonywana okładzina fontanny. Przy cięciu granit miał kolorystyczną skazę – informuje na łamach „AK” burmistrz Andrzej Ogrodnik. - Wystąpiliśmy do konserwatora zabytków o zmianę kamienia na okładzinę (...). Mamy zezwolenia, lecz czekamy teraz na przyjazd surowca – dodaje burmistrz. Granit, jaki w pierwszej wersji miał być założony pochodził z...Indii i podróżował statkiem blisko dwa miesiące. Teraz kamień będzie z Polski. „Goniec” zauważył w swoim materiale ponadto: „Fontanna miała być nie tylko atrakcją śródmieścia, co i swoistym monumentem dla dotychczasowych rządów burmistrza Ogrodnika – odnowiciela”. Do tekstu dołączyliśmy też króciuteńki komentarz przedwyborczy. Gabinet burmistrza zareagował, i na doniesienia „Gońca” wydrukował informację, którą tu przytaczamy w całości: „Budują fontannę. Trwają prace przy budowie fontanny. Na rynku w Kożuchowie powstanie ośmioboczna, granitowa fontanna z podświetleniem. W piwnicach ratusza jest już zainstalowana sterownia do jej obsługi. Wykonawcą prac jest Firma Gutkowski z Leszna. Planowane zakończenie prac to koniec września br. Budowa fontanny to kolejny etap rewitalizacji śródmieścia Kożuchowa”. Aby nadać notatce cechy wiarygodności nieznany fotograf wykonał dwa zdjęcia z rozpoczętych już budowlanych robót. Zdjęcie pierwsze prezentuje ośmioboczny kształt fontanny w otoczeniu złożonych w sąsiedztwie płyt okładzinowych, w dali jeden robotnik w pozycji przykucniętej, montujący na bokach fontanny bloczki granitowe. Poza tym żadnej innej żywej duszy wewnątrz parkanu fotograf nie uchwycił. Z kolei zdjęcie drugie – to jedynie zbliżenie owego, przykucniętego robotnika. Słowem: innych robotników na placu budowy nie ma! Powracamy więc do punktu wyjścia. Wcześniej donosiliśmy, że samo uruchomienie fontanny, sprawdzenie funkcjonowania maszynerii – to nie takie ciup, potrwać może kilka dni, nie licząc uporządkowania rozbebeszonego otoczenia rynku. Mało prawdopodobny jest finisz prac na koniec września. Byłby do odpust boży.#

Zapowiada się apokalipsa na Kraszewskiego


10:10. KOŻUCHÓW,7.09.| Remontowana wlotowa ulica do miasta w rozkroku. Robotnicy zniknęli. Oznacza to jesienno-zimowy koszmar objazdów po rachitycznych ulicach. Nie doszłoby do takiego dyletanckiego stanu, gdyby w ratuszu w tym zakresie urzędnicy byli kompetentni. To również sztandarowa porażka burmistrza. Szydło wyszło z worka.

O skandalu remontowym i czarnym scenariuszu, jaki został stworzony - „Goniec” ostatnio pisał w obszernym tekście z dn. 24 sierpnia p.t. „Inwestycje na krawędzi kompromitacji” (patrz: art. „Powiew remontowej grozy”, sekcja Aktualności), w którym to skompletowaliśmy relacje dotyczące o niespodziewanym wstrzymaniu rozpoczętych w tym roku inwestycji. Magistrat kożuchowski w końcu potwierdza nasze informacje. Ale na karb wstrzymania sygnalizowanej tu inwestycji wskazuje jedynie na powstały wadliwy projekt i konieczność naniesienia zmian (spostrzeżenie „Gońca”: ten projekt został przecież zaakceptowany przez burmistrza, aby mogły rozpocząć się remontowe prace!). Stąd też firma Eurovia Polska SA czmychnęła z placu budowy. Wszystko stanęło w miejscu. Mieszkańcy rozkopanej ulicy klną, klną też jeszcze soczyściej kierowcy, którzy, by dojechać do miasta – muszą się przebijać po wszelkich zakałach, mało kto bowiem decyduje się na oficjalny objazd wynoszący...19 km! - Niestety, nie mamy innego wyjścia. Nieprawidłowości w projekcie sprawiły, że musimy ten błąd naprawiać – tłumaczy burmistrz Andrzej Ogrodnik na łamach nowosolskiego „Tygodnika Krąg” Tamże dodaje, że gmina zmieniła projektanta. Wcześniejsze biuro projektowe – według oceny burmistrza - wykonywało zadanie zbyt wolno i niekompleksowo. Z tego wynikły błędy, które w praktyce okazały się nie do zaakceptowania. Nie uwzględniony został odbiór wód deszczowych z sąsiednich ulic, krzyżujących się z ul. Kraszewskiego. Jednocześnie zapisana w pierwotnym projekcie rura odprowadzająca wody deszczowe, była o zbyt małym przekroju. Burmistrz puszcza w niepamięć fakt (co też sygnalizowaliśmy), że o wiele wcześniej sami mieszkańcy ul. Kraszewskiego protestowali na zaczynającą się remontową bumelkę, ratusz jednak ich wyśmiał. Dopiero potrzeba było opadów deszczu, aby Ogrodnik ujrzał swoją wizję w ruinach. Burmistrz tego do wiadomości nie chce przyjąć i zaznacza, że projekt zlecał powiat nowosolski, bo ul. Kraszewskiego w tamtym czasie była w ich zarządzie. Za nowy projekt płaci już gmina, która przejęła ul. Kraszewskiego.- Dla mnie najważniejsze to jak najszybciej ruszyć dalej z wykonaniem zadania i nie stwarzać zagrożenia dla inwestycji – podkreśla burmistrz, tryskając dobrym samopoczuciem. Ale los dla niego nie jest łaskawy. Okazało się, że pod powierzchnią drogi przechodzi sieć światłowodowa! - Wzywamy teraz telekomunikację do przeniesienia i głębszego umieszczenia przewodów – grzmi Ogrodnik. To są także kolejne, jak nie tygodnie, opóźnienia prac w remontowym harmonogramie. I tak dochodzimy do katastrofy. Rzeczą naiwną byłoby przypuszczać, ze inwestycja zakończy się w planowanym terminie w połowie miesiąca listopad br. „Przyjdzie słota i wówczas będziemy mieć kożuchowskie safari” - „Goniec” podniósł larum, kiedy dotarła do nas szemrana informacja o wstrzymaniu robót na Kraszewskiego. Mało kto z motoryzowanych korzysta z oficjalnego objazdu, większość wjeżdża w osiedlowe, wąskie, powykręcane uliczki, pokonując przy końcu fragment żwirowej drogi (w trakcie słoty zamieniającej się w błoto) i wyjeżdża tuż przy restauracji „Pod Lipami”. Problemu by nie było, gdyby magistrat wnioskował za wydaniem na czas remontowanej drogi zakazu parkowania samochodów na tych osiedlowych uliczkach. Jest bowiem tak, że mieszkańcy - najprawdopodobniej celem zamanifestowania swego społecznego statusu – zamiast trzymać swe autka na posesji, wystawiają na wąskie pobocza uliczek. Najtrudniej z pokonaniem tej trasy mają samochody o większych gabarytach, zwłaszcza autobusy komunikacji „Mini-Bus” (autobusy PKS-u zawiesiły kursowanie przez Mirocin Średni i Górny, by nie ugrzęznąć na tym najkrótszym objazdem). Przerzucenie autobusów „Mini-Bus” na oficjalny objazd, co zażądał magistrat – oznaczałoby wielominutowe opóźnienia i poniesienie ogromnych kosztów, które mogłyby firmę zachwiać w finansowej kondycji. Tak to wygląda w tej chwili. Dorzućmy do tego, już koszmarnego obrazu – nadchodzącą jesienną słotę, zimową temperaturę, opady śniegu... Burmistrz wykombinował sobie wcześniej, że remont Kraszewskiego – głównej inwestycji ratusza w tym roku – ukończy sprintem przed 16 listopada, w dniu wyborów samorządowych, a otwarcie drogi doleje oliwy do kolejnego zwycięstwa Ogrodnika na burmistrzowski fotel. Lecz tutaj zapowiada się klęska.#




 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »